Reklama

Reklama

Skoki w Wiśle, czyli Zakopane na mniejszą skalę

Nie ma tego tłumu popijających od rana piwo grup kibiców z biało-czerwonymi flagami. Jest dużo bardziej kameralnie, ale to nie znaczy gorzej. Już za kilka godzin w Wiśle-Malince rozpocznie się pierwsza seria konkursu Pucharu Świata.

O tym jak wielkim przedsięwzięciem organizacyjnym było przygotowanie zawodów najlepiej świadczy ilość śniegu dookoła nie tylko skoczni, ale i całej okolicy. Po prostu nigdzie go nie ma. Nie chce się wierzyć, że mamy styczeń, a nie połowę marca. Ale dla chcącego nic trudnego. Legendą już obrosły kupowane przez organizatorów ciężarówki białego puchu z Podhala. Efekt faktycznie jest imponujący. W całej okolicy w białym kolorze lśni tylko rozbieg i zeskok obiektu w Malince, choć i tak miejscami wychodzi spod niego błoto. Nie ma się co dziwić. Dziś termometry pokazują 4 stopnie powyżej zera i na ochłodzenie raczej się nie zanosi.

Reklama

W samej Wiśle na razie nie czuć atmosfery zbliżających się zawodów. O tym, że odbędzie się tutaj konkurs Pucharu Świata, informuje tylko znak drogowy, ostrzegający przed wzmożonym ruchem pieszych. Nieco tłoczniej robi się dopiero przed skocznią. Kwalifikacje, które rozpoczęły się o godzinie 11 oglądało z trybun kilkuset kibiców. Co sprytniejsi wdrapali się na zbocze góry, na której zbudowano zeskok. Na razie jest ich tam kilkunastu, ale podczas zaplanowanej na godzinę 17.30 pierwszej serii tam, podobnie jak na skoczni, też będzie komplet i zrobi się naprawdę gorąco.

Dziś ręce zacierają także właściciele parkingów w pobliżu skoczni. W okolicy brakuje miejsc postojowych, a sama skocznia oddalona jest od dworca kolejowego o kilka kilometrów. Wjazd na ogrodzoną łąkę kosztuje 20 złotych, ale ci, którzy zdecydowali się przyjechać, nie patrzą do kieszeni.

Warto jednak było tu przyjechać, bo na starcie kwalifikacji stawiło się aż dwunastu Polaków. W tym oczywiście nasi najlepsi, którzy walczą o miejsce w kadrze na Soczi. Na liście startowej nieco tajemniczo brzmiało tylko nazwisko pierwszego zawodnika, który pojawił się na belce. To Jakub Wolny, 19-latek z Bystrej, coraz lepiej radzący sobie w Pucharze Kontynentalnym. W ostatnich zawodach w Courchevel był 13., a w trzy tygodnie wcześniej w Engelbergu załapał się nawet do pierwszej dziesiątki. W Wiśle niewiele mu zabrakło, aby awansować do pierwszej serii. Ta sztuka nie udała się także Krzysztofowi Miętusowi. Pozostała dziesiątka zamelduje się na rozbiegu o godz. 17.30.

Spośród zawodników, którzy musieli wystąpić w kwalifikacjach najlepiej wypadł Klemens Murańka, wyprzedzając Stefana Krafta. Z dobrej strony pokazał się też dziewiąty Dawid Kubacki i jedenasty Aleksander Zniszczoł.  

Z czołówki, która potraktowała ten skok treningowo najdalej skoczył Gregor Schlierenzauer, uzyskując aż 133,5m. Robert Kranjec lądował na 126,5m, Piotr Żyła na 119m, a Marinus Kraus na 117,5m. Pozostali najlepsi skoczkowie w kwalifikacjach nie wystartowali.

Autor: Krzysztof Oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje