Skoki w Rio de Janeiro i Dubaju? Szalona wizja dyrektora PŚ w skokach
Sandro Pertile, dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskie, w czasie spotkania z dziennikarzami na Turnieju Czterech Skoczni, zapowiedział w najbliższych latach ekspansję dyscypliny do krajów, w których nie ma... skoczków. - Chcemy być bardziej globalnym sportem - zapowiedział Włoch. Trzeba przyznać, że wizja działacza Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) jest trochę szalona. Wiąże się też ze zmianami klimatycznymi.

Sandro Pertile zauważył, że skoki narciarskie mają już wszystko, by podbijać rynki do tej pory odległe dla tej dyscypliny. Można przecież przeprowadzać ważne zawody zarówno na igelicie, jak i na śniegu.
W Polsce miały miejsce w pierwsze w historii międzynarodowe zawody hybrydowe, kiedy to skoczkowie startowali na lodowych torach, a lądowali na igelicie.
Skoki narciarskie mają się otworzyć na kraje, w których nie ma... skoczków
Ostatnia reforma Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), zmniejszająca kwoty startowe dla najlepszych krajów, sprawiła, że na liście startowej zawodów Pucharu Świata zaczęło się pojawiać więcej państw.
Pertile celuje w to, by w skokach normalnym był udział skoczków z Brazylii czy Chin, które mają przecież olbrzymi potencjał, jeśli popatrzy się na to, ilu mają mieszkańców.
- Tam są wielkie rynki, które nie są zagospodarowane. Wciągnięcie zawodników z dużych krajów przyciągnęłoby też do nas kolejnych sponsorów. Potrzebujemy tego do wspierania naszego sportu, który jest gwarantem wielkich emocji - powiedział Pertile.
Włoch podkreślił, że zdobycie kolejnych rynków dla skoków narciarskich, to jest plan długofalowy i rozpisany na najbliższe dziesięć lat.
Cały czas jesteśmy sportem zimowym i na pewno takim pozostaniemy, ale dla nas ważny jest temat zmian klimatycznych. Musimy przez to szerzej patrzeć na to, co się dzieje na świecie, bo sytuacja zmienia się bardzo szybko. Już teraz mamy Turniej Czterech Skoczni z zielonymi łąkami dookoła. Może to był wyjątek w tym roku, ale dostrzegam to, co się dzieje
Mobilna skocznia na Maracanie i obiekt w hali w Dubaju. Skoki mają być globalne
Włoch wspomniał też o tym, że jest plan budowy mobilnych i czasowo montowanych skoczni narciarskich.
- Taki obiekt mógłby zostać rozłożony na przykład na stadionie Maracana w Rio de Janeiro. Moglibyśmy zrobić tam wówczas wielkie widowisko - rozmarzył się Pertile.
Jak dodał, taka mobilna skocznia miałaby rozmiar skoczni HS 150 metrów. Sprawiłaby też, że można byłoby rozwiązać wiele problemów z rozwojem skoków narciarskich. Powstanie takiego obiektu, jak mówił dyrektor PŚ, to kwestia pięciu lat, jeżeli chodzi o projekt. Kolejne pięć byłoby przeznaczone na budowę.
Od razu wspomniał też, że kolejnym tematem jest budowa skoczni w hali. Jeśli tylko znajdziemy inwestora, to wówczas moglibyśmy mieć pierwszą w historii skocznię narciarską pod dachem.
- To są na razie pomysły. Kiedy do tego dojdzie? Na razie nie wiemy - przyznał Włoch.
Pertile uważa, że FIS będzie chciała pójść w kierunku - wzorem łyżwiarstwa figurowego - organizacji wielu zawodów, ale z mniejszą liczbą skoczków. To miałoby zapewnić napływ sponsorów.
- Gdyby, na przykład, przygotować taką skocznię Dubaju. Tam mogłyby trenować poszczególne kraje i do tego dostałyby za to jeszcze niemałe pieniądze, nawet do miliona euro tygodniowo. Wszystko w ramach promocji tego sportu w tym kraju. Prowadzimy pewne rozmowy i wygląda to interesująco - powiedział Pertile.
- Wszystko zmieniło się bardzo szybko po pandemii. Zaczęliśmy się otwierać na nowe rozwiązania. Na razie to wszystko to jest burza mózgów. Trzeba jednak działać. Najbliższe igrzyska w Cortinie d'Ampezzo z pewnością będą jeszcze w pełni zimowe, ale nie wiemy, co się stanie w ciągu kolejnych ośmiu lat - zakończył.
Zobacz również:













