Skoki Tomasiaka zablokowane, Polacy z zakazem. Pilne wieści, Pertile bezlitosny
Nie takiej informacji od wierchuszki Pucharu Świata spodziewał się Kacper Tomasiak i Maciej Kot, a wraz z nimi sztab szkoleniowy reprezentacji Polski. Trzykrotny medalista olimpijski został wycofany z mistrzostw świata juniorów, by od dzisiaj brać udział w Pucharze Świata w Lahti. Przedsięwzięta logistyka w przypadku tej dwójki zawodników wymusiła prośbę, która niestety spotkała się z odmową, o czym informuje portal skijumping.pl.

Jeszcze wczoraj Kacper Tomasiak dał polskim kibicom kolejne powody do radości. 19-latek na mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer wywalczył srebrny medal, ustępując jedynie innemu geniuszowi młodego pokolenia, Austrakowi Stephanowi Embacherowi. Polak przegrał ze swoim wielkim rywalem o 9,2 pkt, a miejsce na podium uzupełnił Amerykanin Jason Colby.
Tomasiak i Kot z odmowną decyzją. Doniesienia prosto z Lahti
Trzykrotny medalista olimpijski z Predazzo nie będzie miał jednak okazji, by swój dorobek wzbogacić o jeszcze jeden medal, bowiem decyzją sztabu szkoleniowego jego udział w czempionacie dobiegł końca. Tomasiak został bowiem włączony do kadry, która od dziś rozpoczęła zmagania w zawodach Pucharu Świata w Lahti. Tomasiak, a wraz z nim Maciej Kot, beneficjent wczorajszego zwiększenia kwoty startowej przez nastolatka, w tych okolicznościach w ostatniej chwili dołączają do kolegów w Finlandii. I w związku z tym nie zdążyli pojawić się na pierwszym piątkowym treningu.
W tej sytuacji sztab naszej kadry, na czele z Maciejem Maciusiakiem, chciał wywalczyć dla obu zawodników szanse na dodatkowe skoki, a tą dałaby im rola przedskoczków przed dzisiejszymi zawodami. Prośba jednak spaliła na panewce, o czym z miejsca akcji donosi portal skijumping.pl. "Biało-czerwoni" swoją motywację opierali na kazusie, który niedawno w Bad Mitterndorf dotyczył Rena Nikaido oraz Tomofumiego Naito.
- Obaj mieli przyzwolenie na to, że mogą skoczyć jako przedskoczkowie. Naito oddał taki skok przed kwalifikacjami do niedzielnego konkursu. Chcieliśmy tutaj zrobić tak samo, zgłosiliśmy to na odprawie technicznej, ale otrzymaliśmy odpowiedź od Sandro Pertile i Borka Sedlaka, że nie możemy - przekazał Maciej Maciusiak.
W rozmowie z branżowym portalem taką wolę ze strony polskiego sztabu, ale także austriackiego, potwierdził dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile. Poza stwierdzeniem, iż obie reprezentacje powinny docenić fakt dodatkowych miejsc w składzie już w Lahti, tak wyjaśnił zaistniałą sytuację:
- Ponieważ mamy już jasno ustalony plan oficjalnego treningu i nie ma żadnego powodu o charakterze siły wyższej, jury zdecydowało się nie zezwolić drużynom na tę dodatkową możliwość. Nie możemy porównywać tego z innymi przypadkami, ponieważ tutaj chodzi o kwestię planowania.













