Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Zagadkowe zakażenie Petera Prevca

W środę wieczorem poinformowano, że Peter Prevc miał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Trener słoweńskiej kadry, Robert Hrgota przyznał na łamach tamtejszych mediów, że nie ma pojęcia, gdzie i kiedy mogło dojść do zakażenia.

Prevc to kolejny z zawodników, którego czeka przymusowa przerwa od skakania. Wcześniej z powodu pozytywnych wyników pauzowała większość austriackiej kadry (na czele ze Stefanem Kraftem), a niewiele zabrakło, by na przymusowy urlop udali się też Polacy.

Reklama

Zakażenie Słoweńca, w przeszłości zdobywcy Kryształowej Kuli jest dla jego sztabu mocno zagadkowe. - Próbujemy się izolować, dbamy o wszystkie procedury. Staramy się mieć jak najmniejszy kontakt. Wygląda na to, że zakażenia są bardziej niefortunne, niż cokolwiek innego - mówił Hrgota, cytowany przez "Siol.net". 

Choć źródła zakażenia można upatrywać w bracie Petera, Cene, który otrzymał pozytywny wynik testu ponad tydzień temu okazuje się, że to, aby doszło do niego w ten sposób jest niemożliwe.

- Przeanalizowaliśmy dokładnie wszystkie czynniki i doszliśmy do wniosku, że te dwa przypadki nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. To wygląda jak kombinacja złych okoliczności - podkreślał szkoleniowiec.

Obok Petera do składu kadry na najbliższe konkursy Pucharu Świata w Willingen nie mógł też zostać włączony jego brat, Domen, który z uwagi na bliski kontakt z zakażonym przebywa w izolacji. Skład Słoweńców jest więc mocno eksperymentalny. Nie wykorzystają oni nawet pełnej (6) puli startowej. Na konkursy wyjechali: Tilen Bartol, Ziga Jelar, Anze Lanisek, Timi Zajc i Lovro Kos. Ten ostatni to absolutny debiutant na tym szczeblu.

Wobec tak wielkiego osłabienia kadry nie dziwi "przywrócenie" do łask Timiego Zajca, który po konflikcie z poprzednim trenerem został odsunięty na boczny tor. 

TC

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje