Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Wielkie problemy olimpijskiej skoczni. Władze nabrały wody w usta

Firma "Lillehammer Olympiapark", opiekująca się arenami igrzysk olimpijskich z 1994 roku, w tym - słynną skocznią Lysgardsbakken boryka się z gigantycznymi problemami finansowymi. Według lokalnych władz przedstawiciele rządu obiecali jej pomoc, po czym nabrali wody w usta.

Lysgardsbakken to powstały właśnie z myślą o IO obiekt, który jednak do dziś zajmuje ważne miejsce w świecie skoków. Jest co roku areną konkursów Pucharu Świata (poprzedni sezon zakończył się właśnie zawodami na skoczni HS140), a "latający cyrk" zawita nań także w tym roku.

Reklama

Kompleks skoczni, podobnie jak inne obiekty boryka się jednak z dużymi problemami finansowymi. Według informacji telewizji "NRK" w 2020 roku zanotował straty wynoszące ponad 20 milionów koron (ok. 3,5 miliona złotych), których nie ma z czego pokryć. Dodatkowo, potrzebuje środków na bieżące funkcjonowanie. Przedstawiciele rządu, w tym minister kultury wizytowali kompleks, obiecując pomoc. Tak przynajmniej twierdzą lokalne władze.

- Minister powiedział, że władzom zależy na rozwiązaniu tego problemu i że to załatwi - mówił Olav Andersen, zarządzający obiektami. Abid Raja, bo o nim mowa, uchyla się jednak od komentarzy. Sprawą władze ostatecznie się jednak zajmą - na 18 stycznia zaplanowano specjalne spotkanie. Póki co zarządcy Parku Olimpijskiego zapowiadają, że z uwagi na brak wpływów spowodowany pandemią zmuszeni będą ograniczać swoją działalność. - To największy kompleks w Norwegii i bez wsparcia nie jesteśmy w stanie go utrzymać - podsumował Andersen.

TC

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje