Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Wellinger: Czułem, jakby młot spadł mi na głowę

Niemiecki skoczek narciarski ma nadzieję na powrót do pełnej formy po kontuzji kolana i obojczyka. Andreas Wellinger przyznaje, że czas rozbratu z treningami był okresem wytężonej pracy nad ponownym przywróceniem sprawności w kolanie. - Prawie wszystko, co mogło się złamać, zostało w moim kolanie złamane - powiedział sportowiec.

Wellinger dostał od losu lekcję cierpliwości po tym, jak w czerwcu ubiegłego roku podczas treningu w Hinzenbach upadł, doznając poważnej kontuzji kolana. Diagnoza była jednoznaczna - zerwane przednie więzadło krzyżowe.

Skoczek wkrótce potem przeszedł operację kolana, starając się od samego początku myśleć o jak najszybszym powrocie do pełnej sprawności i rywalizacji na najwyższym światowym poziomie.

Powrót na skocznie zajął mu aż 11 miesięcy.

- Czułem, jakby młot spadł mi na głowę. Diagnoza była bardzo przygnębiająca. Prawie wszystko, co mogło się złamać, zostało w moim kolanie złamane. Pierwsze kroki były stosunkowo szybko. Zgięcie w kolanie wróciło bardzo szybko. Potem zaczął się długi proces, który wymagał dużo cierpliwości i pracy - powiedział Andreas Wellinger w rozmowie z portalem Chiemgau24.de.

Reklama

Dwukrotny złoty medalista olimpijski został zmuszony całkowicie odpuścić miniony sezon zimowy i skupić się na powrocie do zdrowia. Przykładał uwagę do prawidłowego ergonomicznego chodzenia, zwracając uwagę na świadome czucie własnego ciała.

Wiosną tego roku wreszcie mógł powiedzieć, że wrócił do sprawności i wkrótce będzie mógł rozpocząć treningi wraz z reprezentacją Niemiec. Pomimo szybko rozwijającej się sytuacji związanej z pandemią koronawirusa, skoczek postanowił wyjechać na wakacje do Australii, aby odwiedzić swoją siostrę. Podczas urlopu fantazja poniosła go zdecydowanie za bardzo, a pamiątką z wakacji był złamany obojczyk - efekt surfowania.

- Poszliśmy posurfować. Moja deska utknęła w piasku, a ja spadłem na ramię w płytkiej wodzie. Mój obojczyk się poddał i szybko zdałem sobie sprawę, że to poważniejsza kontuzja". Dzień po moim wypadku australijskie władze zaleciły pozostanie w domu. Ulżyło mi, gdy bezpiecznie wróciłem do domu - dodał 24-latek.

Wellinger był krytykowany za zdjęcia z wakacji, podczas gdy świat powoli zasypiał, izolując się w domach. W tym przypadku rehabilitacja przebiegła jednak znacznie szybciej i w połowie maja drużynowy mistrz świata z 2017 roku powrócił wreszcie na skocznię.

Teraz jego głównym celem jest ponowne osiąganie zadowalających wyników w imprezach najwyższej rangi.

- Jeśli chodzi o perspektywę, chcę ponownie zaatakować czołówkę, ale będzie to długa i trudna droga. Mając na uwadze zimę, będę musiał najpierw ugruntować swoją pozycję w zespole, a to już będzie wystarczająco trudne - zakończył Andreas Wellinger.

#POMAGAMINTERIA

1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki. Sprawdź szczegóły >>>

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy