Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Turniej Czterech Skoczni. Gregor Schlierenzauer odmówił poddania się kontroli sprzętu. "Szkodzi tylko sobie"

Gregor Schlierenzauer po słabym skoku w pierwszej serii konkursu w Bischofschofen odmówił poddania się kontroli sprzętu, za co został zdyskwalifikowany. Austriak nie mógł ukryć wściekłości, a austriackie media nie zostawiają na nim suchej nitki. "Szkodzi tylko sobie" - grzmią.

"Schlieri", w przeszłości dwukrotny triumfator imprezy w kwalifikacjach dał sygnał, że może odegrać w finałowym konkursie istotną rolę. Zajął wysokie, 11. miejsce i z niecierpliwością wyczekiwał środowych zmagań. Te niestety zakończyły się dla niego koszmarem - oddał bardzo słaby skok, uzyskując tylko 115 metrów.

Reklama

Austriak przegrał rywalizację w parze KO z Peterem Prevcem, co więcej - po swojej próbie zajmował ostatnie miejsce. Był tak wściekły, że odmówił poddania się kontroli sprzętu, obowiązkowej dla zawodników. Zaowocowało to dyskwalifikacją.

Dawnego dominatora świata skoków starał się bronić Andreas Goldberger. Były świetny skoczek na antenie "ORF" przyznał, że rozumie wściekłość Schlierenzauera, choć "pożegnanie z konkursem nie odbyło się w zbyt piękny sposób". O wiele bardziej dosadnie zachowanie zawodnika komentują dziennikarze "Kuriera". 

- Takie zachowanie świadczy o niepohamowanej ambicji, ale nie może być tolerowane. Jest nieprofesjonalne. Szkodzi tylko sobie. Nie znalazł się kadrze na kolejne konkursy Pucharu Świata (w Titisee-Neustadt - przyp. red.) co czyni kwestię jego wyjazdu na mistrzostwa świata jeszcze bardziej skomplikowaną - komentują.

TC

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje