Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Timi Zajc przeprasza. "Przesadziłem"

Reprezentant Słowenii, Timi Zajc przeprosił w specjalnym oświadczeniu za swój komentarz, opublikowany podczas mistrzostw świata w lotach narciarskich. 20-latek otwarcie skrytykował w nim trenera kadry.

Dla skoczków z tego niewielkiego kraju udział w odbywających się na "ich" obiekcie czempionacie zakończył się gigantycznym rozczarowaniem. Żaden z nich nie był w stanie włączyć się do walki o miejsce w czołówce zmagań indywidualnych, a upust frustracji Zajc dał, publikując specjalny post na Instagramie. 

- Niestety, wszystko się rozpadło. Ciężko trenowałem przez całe lato nie po to, by skakać tak krótko. Myślę, że odpowiedzialność muszą wziąć na swoje barki trenerzy. Musimy z nimi pracować, bo inaczej zostaniemy wykluczeni z kadry. Wszyscy chcemy medali, a tymczasem ja od dwóch lat spisuję się coraz słabiej - napisał. Niedługo po tych słowach szkoleniowiec, Gorazd Bertoncelj został zwolniony.

Zajc był jednak krytykowany przez swoich rodaków, między innymi - Petera Prevca, który stwierdził, że młokos wybrał na krytykę najgorszy z możliwych momentów. W poniedziałek sprawca całego zamieszania opublikował oświadczenie, w którym oficjalnie przeprosił za wpis.

- Serdecznie przepraszam wszystkich. Po nieprzespanej nocy zdałem sobie sprawę, że przesadziłem - czytamy. Zajc podziękował dodatkowo organizatorom MŚ w Planicy za włożony w przygotowanie imprezy trud. Wyraził też nadzieję, że wkrótce wróci do kadry.

Reklama

Młody skoczek za swoje słowa został wykluczony z kadry. Nie pojedzie na najbliższe konkursy Pucharu Świata w Engelbergu. Do rywalizacji może jednak wrócić podczas Turnieju Czterech Skoczni.

(TC)

Więcej aktualności sportowych znajdziesz na sport.interia.pl Kliknij!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL