Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Sven Hannawald: Miałem koszmary, płakałem cały dzień

Były niemiecki skoczek narciarski Sven Hannawald od jakiegoś czasu otwarcie mówi o swoich problemach związanych z depresją i wypaleniem zawodowym. Przerwa, a ostatecznie zakończenie kariery miały być krokiem do nowego życia. Odnalezienie siebie na nowo należało do jednych z trudniejszych wyzwań w jego życiu.

Sven Hannawald zapisał się w historii dyscypliny jako jeden z największych i najbardziej utalentowanych zawodników. Jako pierwszy w dziejach zwyciężył we wszystkich czterech konkursach prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni, zdobył dwa tytuły mistrza świata oraz trzy krążki olimpijskie.

Chociaż jego sukcesami można by obdzielić wielu sportowców, w pewnym momencie jego kariery spełnienie i radość z wykonywanej pracy, zastąpiła wewnętrzna walka z samym sobą. Pęd do zwycięstwa przestał cieszyć i przed otwarciem sezonu w 2004 roku, Niemiec zdecydował się zawiesić karierę i poddać się leczeniu. Niecały rok później było już pewne, że o powrocie na skocznię nie ma mowy.

Reklama

Hannawald spędził w klinice dziewięć tygodni, ale próba powrotu do skakania okazała się dla niego nieosiągalna.

"Miałem koszmary, płakałem cały dzień" - powiedział po latach w programie SWR Sport.

Kulisy powrotu do zdrowia i odzyskania pełni sił nie były łatwe. Sportowiec porzucił coś, co stanowiło o jego życiu od wczesnych lat. Od początku było jasne, że trudno będzie odnaleźć podobną dawkę adrenaliny, aby móc aplikować ją niemal codziennie.

"Poza skokami narciarskimi nie mogłem wymyślić niczego, co byłoby dla mnie. Znalezienie pracy, w której chodzi o adrenalinę i przygodę, w której zwyczajnie mogę pracować" - wyznał dawny rywal Adama Małysza.

Teraz 45-latka zajmuje praca w roli eksperta telewizyjnego do spraw skoków narciarskich. Komentowanie zawodów z całego świata jest jego nową drogą, której tak pilnie szukał.

"To spełnienie w sporcie, który kocham bardziej niż cokolwiek innego" - dodał Hannawald.

Reklama

Reklama

Reklama