Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Stefan Hula: Radzimy sobie, jak możemy, bo wszystkie oficjalne obiekty są zamknięte

Stefan Hula, tak jak inni, ostatnie tygodnie spędza w domu. Nie próżnuje, trenuje i opiekuje dziećmi. Z kolei jego żona będzie szyć maseczki ochronne.

Miniony sezon nie był dla Huli udany. Zdobył tylko 31 punktów, co dało mu 46. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. 33-latek się jednak nie załamuje i zamierza skakać dalej.

Reklama

- W trakcie sezonu pojawiały się chwile zwątpienia. Wiosenny odpoczynek to jednak czas na ochłonięcie i nabrania dystansu. W porządku, w tym roku skończę 34 lata, ale wiek to tylko liczba. Jest we mnie zapał do dalszej pracy, a moje nogi są naprawdę mocne. Jest z czego pchać na progu i chcę to wykorzystać. Liczę na to, że wszystko poukłada się dla mnie pomyślnie, co da mi wyczekiwaną radość ze skoków - powiedział w rozmowie ze skijumping.pl.

Z powodu pandemii koronawirusa polscy skoczkowie zmuszeni są trenować w domu. Hula opowiedział, jak to wygląda.

- Radzimy sobie, jak możemy, bo wszystkie oficjalne obiekty są zamknięte. Mam na myśli siłownie czy hale gimnastyczne. Do naszego użytku pozostały jedynie sprawdzone miejsca, gdzie możemy wejść sami, bez innych osób. Staramy się ograniczyć kontakt do minimum, żeby nie kusić losu - przyznał i dodał - Realizujemy trening siłowy. Wygląda to podobnie do minionych lat, kiedy po krótkiej przerwie posezonowej ruszaliśmy z mocniejszym treningiem. Aktualnie zajęcia wyglądają tak, że jesteśmy w stanie ćwiczyć w odizolowaniu. Nie potrzebujemy miejsc, o których dostępności nie ma teraz mowy. Zastanawiam się nawet nad kupnem przyrządów, które pozwolą mi stworzyć domową siłownię, aby mieć spokój pod tym względem.

Żona Stefana Huli, Marcelina na co dzień szyje kombinezony. Teraz chce wykorzystać swoje umiejętności i pomóc lokalnym szpitalom szyjąc dla nich maseczki.

- Teraz trwa "martwy" sezon, kiedy nie ma zapotrzebowania na szycie strojów. Nastąpił koniec zimy, co rokrocznie powoduje krótki zastój. Teraz Marcelina, a także jej koleżanka, koncentrują się na szyciu torebek i tego typu rzeczy. Mogę zdradzić, że mają plany szycia maseczek higienicznych. Może nie na dużą skalę, ale chcą wesprzeć chociaż lokalną społeczność. Mam nadzieję, że uda się to zrealizować i trzymam za to kciuki - zdradził nasz skoczek.

MP

Dowiedz się więcej na temat: Stefan Hula

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama