Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Simon Ammann o krok od czterdziestki. Zdecydował, do kiedy będzie skakał

W Salt Lake City i Vancouver sprzątnął trzy złote medale olimpijskie sprzed nosa Adama Małysza. Orzeł z Wisły już 9 lat temu skończył karierę. Simon Ammann, bo o niego chodzi, nadal skacze, choć wkrótce skończy czterdziestkę. Świat skoków zaskoczył ostatnio odważną deklaracją odnośnie dalszej kariery. - Zrzucę "bombę" na konkurentów - odgraża się Szwajcar.

Simon zalicza się do grona najstarszych skoczków narciarskich w stawce. Pomimo blisko czterdziestu lat na karku, Szwajcar nie chce jeszcze kończyć kariery, ale powrócić na szczyt, zrucając "bombę" konkurencji.  - Dziwi mnie, że mam taką ciekawość związaną z tym sportem i że zawsze czuję taką świeżość - powiedział Simon Ammann.

Reklama

Simon Ammann znany jest przez kibiców jako skoczek, który zawsze idealnie potrafił wpasować się z formą w najważniejsze imprezy w kalendarzu. Przez wszystkie lata na jego koncie znalazły się choćby cztery tytuły mistrza olimpijskiego i tyle samo medali różnych kolorów przywiezionych z mistrzostw świata.

Miniony sezon Szwajcar zakończył na 35. pozycji w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. To najgorszy rezultat tego skoczka w XXI wieku. W czerwcu Simon obchodził 39. urodziny. Mimo wszystko jest coś, co nie pozwala mu zakończyć sportowej kariery - miłość do dyscypliny, którą wybrał dla siebie przed laty.

- Dziwi mnie, że mam taką ciekawość związaną z tym sportem i że zawsze czuję tę świeżość. Lubię niesamowitą dynamikę, uczucie, które daje mi sport. Po prostu nie mogę odpuścić tych chwil - powiedział Ammann w wywiadzie w szwajcarskiej stacji SRF.

39-latek już kilka razy publicznie mówił o swojej motywacji oraz treningach, które dzieli z innymi zajęciami. Myśli o tym, że do końca kariery już bliżej niż dalej pojawiają się w jego głowie, ale on wciąż nie ma odwagi, a raczej nie chce powiedzieć dość.

- Miałem już takie myśli, ale po prostu kontynuuję. Jestem tym zaskoczony. Podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczangu pomyślałem: "Teraz przegrałem wystarczająco dużo, to były moje ostatnie igrzyska." Ale dlaczego nie miałbym czerpać czegoś pozytywnego z negatywnych rzeczy? Dobrze wiedzieć, że to jeszcze dwa lata. To rodzaj finałowego sprintu. Potrzebuję tej dodatkowej motywacji - dodał skoczek, który na ostatnich igrzyskach zajął 11. i 13. miejsce.

Dowiedz się więcej na temat: Simon Amman | skoki narciarskie | zimowe igrzyska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje