Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Sieroty po Horngacherze? Jak skoczkowie przeżyli bez najlepszego trenera świata?

Czy zwycięstwa Dawida Kubackiego w Turnieju Czterech Skoczni i Kamila Stocha w Raw Air to dowód, że rozstanie ze Stefanem Horngacherem przebiegło dla kadry skoczków bezboleśnie?

Kubacki stał uśmiechnięty, a potem do zdjęcia ugryzł medal. Nazajutrz po najbardziej kuriozalnym konkursie w historii mistrzostw świata. Na normalnej skoczni w Seefeld sięgnął po złoto awansując z 27. miejsca po pierwszej serii. Stoch - 18. po pierwszym skoku, doleciał po srebro. Ten niecodzienny konkurs uratował dla Polski tamte mistrzostwa. Wcześniej na Bergisel w Innsbrucku nasi skoczkowie nie zdobyli medalu ani indywidualnie, ale drużynowo. Choć zespół bronił tytułu z Lahti.

Pod koniec zimy 2018-2019 Adam Małysz mocno się niecierpliwił. Horngacher zwlekał z decyzją: odchodzi, czy zostaje, a nasi skoczkowie byli niepewni przyszłości. - Robimy swoje. Chcielibyśmy, żeby Stefan z nami został. Ale to on musi chcieć - mówił Kubacki po zdobyciu tytułu mistrza świata.

Reklama

Dopiero kilka miesięcy później Stoch przyzna jak bardzo wahanie Horngachera wpływało na stan psychiczny kadry.

Małysz zapewniał, że zrobił wszystko co w jego mocy. Potwierdzał to sam Horngacher dziękując Polakom za niesamowite trzy lata sukcesów. Propozycja z Niemieckiego Związku Narciarskiego była dla Austriaka nie do odrzucenia: pod względem sportowym, finansowym, ale i rodzinnym. - Chcę pracować w Niemczech, bo tam jest mój dom - powiedział Horngacher. Żona trenera jest Niemką.

Małysz musiał wymyślić sposób na zminimalizowanie skutków odejścia Austriaka. Pierwszą opcją był trener Szwajcarów Ronny Hornschuh. Ale on nie chciał zmieniać miejsca pracy.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!

W końcu Małysz doszedł do wniosku: "im mniej zmian, tym lepiej". Horngacher stworzył system, który trzeba utrzymać. Następcą został Michal Doleżal, asystent Austriaka przez trzy lata pracy w Polsce. PZN przedłużył współpracę z fizjologiem Haraldem Pernitschem, który monitoruje organizmy skoczków. Efekt był taki, że w ubiegłym sezonie trzech najlepszych: Kubacki (czwarty w PŚ), Stoch (piąty) i Żyła (jedenasty) zachowali miejsca w światowej czołówce. Reszta sobie nie radziła.

Trudno było się dziwić powszechnemu zaniepokojeniu. W Polsce Horngacher mógł uchodzić za cudotwórcę. Kiedy w marcu 2016 roku złożył podpis pod kontraktem z PZN polscy skoczkowie byli w sportowej przepaści. Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi Stoch osunął się aż na 22. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Stefan Hula był 26., Kubacki 29., Maciej Kot 31., Andrzej Stękała 34., Piotr Żyła za nim. W drużynowej klasyfikacji Pucharu Narodów nasza kadra była na szóstej pozycji. Gorzej być nie mogło przy takim potencjale.

Po roku pracy z Horngacherem polscy skoczkowie wygrali Puchar Narodów. Stoch był w wyścigu po Kryształową Kulę drugi, Kot piąty, Żyła jedenasty, a Kubacki 19. Skok przeogromny. Kolejne dwa sezony przyniosły polskim skoczkom najwyższe laury. Horngachera dorobił się pozycji nr 1 wśród trenerów światowej czołówki.

Jak poradzić sobie bez niego? Z Doleżalem, który dla skoczków był bardziej kolegą niż autorytetem. Najlepiej udało się Kubackiemu - zaliczył najlepszy sezon w karierze okraszony spektakularnym triumfem w Turnieju Czterech Skoczni. Stoch wygrał Raw Air, choć przerwany w połowie ze względu na pandemię. Na mamucie Kulm Żyła wygrał konkurs Pucharu Świata po siedmiu latach przerwy.

W Pucharze Narodów Polska była czwarta - to jednak regres. Na starcie tej zimy drużyna obroniła miejsce na podium na MŚ w lotach. Byliśmy świadkami zdumiewającej sceny jak kandydat na skoczka wszech czasów Stoch dziękował kolegom, że za uszy ciągnęli go po brązowy medal. Przez lata to on był liderem, koniem pociągowym drużyny.

Odejście Horngachera, którego tak bardzo wszyscy się obawiali nie przyniosło zapaści polskich skoczków. Problem jest inny: w Planicy Polacy wystawili najstarszą kadrę: Stoch, Żyła i Kubacki to już zawodnicy po trzydziestce. Polscy skoczkowie dojrzałość osiągają później: Stoch pierwszy medal zdobył 8 lat temu, Żyła i Kubacki najlepsze chwile na skoczni przeżywali w ostatnich dwóch sezonach.

Stoch jest fenomenem długowieczności. Najstarszym mistrzem olimpijskim, który po skończeniu 30 lat wygrał aż 14 konkursów Pucharu Świata. Następny wśród długowiecznych Słoweniec Robert Kranjec - pięć. Różnica przeogromna.

Pozostaje jednak pytanie: "Co będzie, gdy trio polskich skoczków skończy karierę, lub nie będzie już w stanie udźwignąć oczekiwań i presji sukcesu?" Ten moment nieuchronnie się zbliża. Kibice skoków przywykli do tego, że skoczkowie walczą o medale. Są gwiazdami polskich sportów zimowych. Czy złote pokolenie doczeka następców?

MiWi

Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl! 

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama