Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Sarah Hendrickson włączyła się do walki o kobiece loty narciarskie

Panie nie odpuszczają, chcąc skakać na największych skoczniach świata. Mamucie obiekty wciąż są powodem, dla którego już wkrótce w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej znów może zrobić się gorąco. Do skoczkiń dołączyła Sarah Hendrickson, która zamierza wesprzeć swoje koleżanki i ponownie sprowokować dyskusję na najwyższych szczeblach.

Skoki kobiet są wciąż rozwijającą się dyscypliną. Kobiety rywalizują o mistrzostwo świata, skaczą na igrzyskach olimpijskich i walczą o punkty w Pucharze Świata. W tym wszystkim brakuje jednak występów na obiektach mamucich, na które panie mają niemałą ochotę.

O włączenie do programu rywalizacji na największych skoczniach walczy głównie Maren Lundby - utytułowana norweska skoczkini.

Nie tak dawno odbyło się zresztą w tej sprawie głosowanie w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Te nie przebiegło po myśli zawodniczek, kończąc się stosunkiem głosów 9 do 7 na niekorzyść walczących o sportowe równouprawnienie pań.

Reklama

Panie nie poddały się, tworząc kampanię "Dziewczyny chcą latać". Materiały stworzone na jej potrzeby obiegły w kwietniu media społecznościowe najlepszych skoczkiń świata.

Sprawa wydawała się już przegrana, ale teraz do walki o loty narciarskie włączyła się była już skoczkini Sarah Hendrickson. Pierwsza zdobywczyni Kryształowej Kuli w historii kobiecych skoków reprezentuje głos sportowców w federacji.

Halvor Egner Granerud wspiera skoczkinie

"Sarah ponownie poruszy tę kwestię w imieniu sportowców. Chce zapytać o sytuację. Glosowanie ostatnim razem było bardzo wyrównane. Wiemy na przykład, że Szwecja nie miała żadnego reprezentanta, ale chce go mieć w następnej turze. [...] Sarah mówi w imieniu nas, sportowców. Jeśli kogoś powinni słuchać, to praktykujących zawodników" - powiedziała Maren Lundy na łamach portalu "Dagbladet".

Celem jest doprowadzenie do głosowania nad sprawą, w którym łącznie weźmie udział 17 przedstawicieli krajów.

Wiadomo, że Hendrickson bardzo zaangażowała się w problem, kontaktując się z zawodniczkami, które skaczą w Pucharze Świata i chcą latać na nartach.

Głos zabrał również Clas Brede Brathen - dyrektor sportowy reprezentacji Norwegii, który przyznał, że nie rozumie, że skoki nie mogą pozwolić sobie na sięgnięcie po taki potencjał.

Maren Lundby zyskała również wsparcie swoich kolegów z kadry. Pozytywnie w tym temacie wypowiada się między innymi Halvor Egner Granerud.

Czy tym razem uda się zmienić zdanie federacji i włączyć loty pań do programu rywalizacji? 

A

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje