Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Radość i lekki niedosyt "Biało-Czerwonych"

"Przy tych warunkach jest się z czego cieszyć" - ocenił Kamil Stoch zajęcie przez biało-czerwonych drugiego miejsca w sobotnim konkursie drużynowym Pucharu Świata w Zakopanem. Wygrali Austriacy, a Norwegowie stanęli na najniższym stopniu podium.

W drugim w tym sezonie drużynowym konkursie PŚ Polacy wystąpili w składzie: Piotr Żyła, Kamil Stoch, Andrzej Stękała i Dawid Kubacki.

"Bardzo mi przykro, że to właśnie mój skok pozbawił nas wygranej. Pierwszy był bardzo dobry, a w drugim chyba za bardzo chciałem, no i w pewnym miejscu skończyło się też noszenie" - nie krył rozczarowania Stękała.

Inaczej tę sytuację widział Stoch. "Oczywiście, że mamy lekki niedosyt, ale naprawdę w takich warunkach drugie miejsce cieszy. Nie tylko Andrzej, ale każdy z nas miał jakieś tam problemy, ja np. jeden skok porządnie spóźniłem" - stwierdził Stoch

Wszyscy skoczkowie pytani przez PAP stwierdzili, że bardzo brakuje im stwarzanej przez kibiców niezwykłej atmosfery Zakopanego.

"Wręcz magicznej, której nigdzie nie ma. Oczywiście najważniejsza jest rywalizacja, ale emocje, które jej towarzyszą nie są bez znaczenia. Tu tę energię po prostu można było zawsze czerpać garściami, więc niby w tym sezonie już się trochę przyzwyczailiśmy do pustych trybun, ale jednak tego brakuje" - podkreślił Stoch.

Skoczek KS Eve-nement dodał, że trochę pomaga muzyka serwowana przez Crowd Supporters. "To ratuje, że grają nasze ulubione kawałki" - podkreślił.

Wybrany przez Stocha utwór to "Righteous smoke" kanadyjskiego zespołu rokowego Monster Truck.

Podczas sobotniego konkursu, zwłaszcza pierwszej serii, pogoda nie sprzyjała skoczkom. Przy około 10-stopniowym mrozie występowały zdecydowanie silniejsze niż podczas kwalifikacji opady śniegu, którym towarzyszyły okresowo przerywające zawody powiewy wiatru.

Podobnie zmienna aura, chociaż już bez opadów śniegu, ma być podczas niedzielnego konkursu indywidualnego, w którym wystąpi sześciu Polaków: Kubacki, Klemens Murańka, Stękała, Stoch, Paweł Wąsek i Jakub Wolny.

Nie wystartuje natomiast Żyła, który został zdyskwalifikowany za nieregulaminowy kombinezon.

Indywidualnie Stoch w PŚ w Zakopanem wygrywał pięciokrotnie. To tu właśnie odniósł też w tych zawodach swoje pierwsze (23 stycznia 2011), 20. (20 stycznia 2017) i 35. zwycięstwo (26 stycznia 2020). Kibice oczekują więc, że to właśnie stolica Tatr będzie miejscem jego czterdziestego triumfu.

"Czy tak się stanie - trudno powiedzieć, ale byłoby w tym coś wręcz mistycznego, już nie mówiąc, że on jest skazany na sukces - przecież jego drugie imię to Wiktor" - powiedział jeden z nielicznych przechodzących w rejonie Wielkiej skoczni kibiców z Krakowa.

Początek niedzielnej rywalizacji o godz. 16.

Zakopane będzie także gospodarzem lutowych zawodów (13-14) Pucharu Świata (miały się odbyć w Chinach). Informację tę potwierdził w TVP Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

autor: Joanna Chmiel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje