Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Puchar Świata w Titisee-Neustadt. Kamil Stoch nie doczekał się "Mazurka Dąbrowskiego"

Konkurs, udekorowanie najlepszych zawodników, a następnie hymn dla zwycięzcy zawodów - taki scenariusz jest zwykle realizowany przy okazji każdych zmagań w ramach Pucharu Świata w skokach narciarskich. W Titisee-Neustadt było jednak inaczej, a stojący na najwyższym stopniu podium Kamil Stoch nie doczekał się na to, by z głośników popłynął "Mazurek Dąbrowskiego".


Reklama

To kuriozalna sytuacja, w której odnaleźć nie mógł się sam Stoch. "Orzeł z Zębu" czekał... czekał... czekał... i w końcu nie doczekał się na hymn Polski. To spore niedopatrzenie ze strony niemieckich organizatorów, którzy musieli być przygotowani na triumf naszego reprezentanta.

Stoch przyjechał do Titisee-Neustadt jako triumfator Turnieju Czterech Skoczni, który zwyciężył dwa ostatnie konkursy - w Innsbrucku oraz Bischofshofen. W sobotę na Hochfirstschanze ponownie był najlepszy, pokonując drugiego Halvora Egnera Graneruda i trzeciego Piotra Żyłę.

Tymczasem, jak informuje Filip Czyszanowski z TVP Sport - Niemcy po prostu zapomnieli przygotować polskiego hymnu.

Pozostaje mieć nadzieję, że w niedzielę nasi reprezentanci dadzą organizatorom szansę na rehabilitację. Przypomnijmy, że obiekt w Titisee-Neustadt jest niezwykle szczęśliwy dla Biało-Czerwonych. Polacy zanotowali tam więcej zwycięstw, niż przedstawiciele jakiejkolwiek innej nacji.

W sobotę poza Stochem i Żyłą dobrą formę potwierdzili także Andrzej Stękała oraz Dawid Kubacki, którzy zajęli odpowiednio piątą i siódmą pozycję.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

TB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje