Reklama

Reklama

Skoki narciarskie - PŚ w Zakopanem. Szaleństwo w PK. Polacy walczą o wyjazd na MŚ

Szaleństwo w Pucharze Kontynentalnym, szybkie przenosiny do rywalizacji w Pucharze Świata, a w głowie walka o wyjazd na mistrzostwa świata - polscy skoczkowie, ci spoza czołowej czwórki, w tym dziwnym sezonie przeżywają dodatkowe emocje.

W piątkowe popołudnie jedenastu "Biało-Czerwonych" w komplecie zakwalifikowało się do sobotniego konkursu PŚ na Wielkiej Krokwi. To jeden z dwóch dodatkowych konkursów tego sezonu w Zakopanem, które zajęło miejsce odwołanej próby przedolimpijskiej w Chinach.

Reklama

Dla polskich skoczków, tych z drugiego szeregu, rywalizacja w Polsce to szansa na powrót większą grupą do zawodów Pucharu Świata, które przeplatają w tym sezonie walką w Pucharze Kontynentalnym.

A w tych "drugoligowych" zawodach dzieją się rzeczy niecodzienne. Tydzień temu w niemieckim Willingen rozegrano cztery konkursy Pucharu Kontynentalnego w dwa dni. Wszystkie wygrał Ulrich Wohlgenannt. Austriak triumfował cztery razy w 24 godziny i w nagrodę zjawił się na Wielkiej Krokwi.

Jak niezwykłą rywalizację w Willingen zapamiętał Stefan Hula? - Dało mi to bardzo w kość. Gdy przyjechałem do domu, to całą niedzielę przeleżałem przed telewizorem, bo było ciężko. Nogi były jak beton. Nie jestem już najmłodszy. Nie mam tyle energii, co młodsi koledzy. Ale przetrwałem, bo to było trochę szalone. Doszedłem do siebie, nogi są w porządku - mówił 34-letni skoczek, który cieszy się z powrotu do PŚ, zwłaszcza w Zakopanem.

Także Aleksander Zniszczoł przyznał, że ostatnio w Pucharze Kontynentalnym ma miejsce "bardzo duże szaleństwo". - To maratony, które odczuły moje nogi - powiedział.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Zakopane to ostatni moment, by wywalczyć u trenera przepustkę na zbliżające się mistrzostwa świata w Oberstdorfie. Na światowy czempionat na pewno pojadą: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Andrzej Stękała i broniący tytułu na mniejszym obiekcie Dawid Kubacki. Wydaje się, że największe szanse na dołączenie do nich mają: Klemens Murańka i Jakub Wolny.

- Jest wewnętrzna rywalizacja. Wiadomo, wybiorą najlepszych. W podświadomości mamy to, że trzeba walczyć, ale kluczowe jest to, żeby robić swoje i wiedzieć, jak skakać dobrze - podkreślił Murańka.

- Ja się staram koncentrować na sobie i skakać najlepiej jak potrafię. Daję z siebie wszystko i to chyba funkcjonuje. Już jest blisko powrotu do formy sprzed dwóch sezonów - cieszy się Wolny, który małymi krokami zbliża się do kadry na MŚ.

Z Zakopanego Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: skoki narciarskie | Klemens Murańka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje