Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. PŚ w Zakopanem. Jakub Kot: To tłumaczenie jest trochę naciągane

​W kwalifikacjach do sobotniego konkursu Pucharu Świata w Zakopanem wystartowało jedenastu Polaków. Nasz sztab nie zdecydował się na wystawienie pełnej kwoty krajowej, a taka decyzja pozostaje niezrozumiała dla byłego skoczka, eksperta "Eurosportu", Jakuba Kota.

Polska miała prawo wystawienia w kwalifikacjach aż 13 skoczków. Nie wykorzystała jednak pełnej puli, a do zmagań przystąpiło tylko jedenastu reprezentantów Polski. Jeden z przymierzanych do występu zawodników - Jarosław Krzak - miał pozytywny wynik testu na koronawirusa, część zawodników wyjechała z kolei na mistrzostwa świata juniorów do Lahti, co może być dla sztabu szkoleniowego częściowym wytłumaczeniem. Kota jednak ono nie satysfakcjonuje.

Reklama

- Mamy kwotę startową, której nie wykorzystaliśmy podczas poprzedniego weekendu w Zakopanem, bo "zostawiliśmy" ją sobie na teraz. Tymczasem zamiast 13 skoczków wystawiamy 11. Wiem - przypadek Krzaka, juniorzy. Dla mnie to tłumaczenie jest trochę naciągane - mówił w studiu "Eurosportu".

Jak dodał, niezrozumiałe jest też to, że Polska nie wysłała reprezentacji na zawody Pucharu Kontynentalnego do Klingenthal. Podkreślił przy tym, iż jego wzburzenie podyktowane jest troską o przyszłość naszych skoków.

TC



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje