Reklama

Reklama

Skoki narciarskie - PŚ w Zakopanem. Dlaczego Piotr Żyła nie lubi dziennikarzy

- Jutro znów jest dzień. Będziemy robić co można, żeby stanąć tam, gdzieś na podium obok Jędrusia - mówił Piotr Żyła, ósmy w sobotnim konkursie Pucharu Świata w Zakopanem, w którym Andrzej Stękała zajął drugie miejsce.

- Ogólnie skakało mi się dobrze, tylko krótko - powiedział Żyła chichocząc. - No, ale robotę my zrobili jak trzeba. Szczególnie Jędrek, co się na to podium pchał już kilka razy, a zawsze ktoś z nas mu je zabierał. No to w końcu je ma. I fajnie.

Reklama

- Ja myślałem, że Jędrek wygra. Jak on to liczył, że przegrał o 0,3 pkt? No coś słabo liczył. Ale tak na poważnie to dla niego i dla nas wielka radość. Jak już raz stanął na tym podium, to teraz już zawsze będzie chciał - mówił Żyła.

Zapytano go o prognozy na niedzielę. - No ja myślę, że będzie lepiej niż w sobotę. Poza tym w niedzielę są Walentynki. A tak w ogóle to co macie dla mnie? - zapytał dziennikarzy. - Ja dla was nie mam nic, bo was nie lubię. Ale sam chętnie przyjmę wszystko co dacie. Mogą być czekoladki, czy coś innego - obojętnie.

Każdą wypowiedź kwitował śmiechem. Ktoś z dziennikarzy przypomniał mu jak w Wiśle wyznał, że się za nami stęsknił. - To było na początku sezony, teraz sezon zbliża się do końca. Mam was trochę dość - zakończył, zachichotał, pociągnął łyk z bidonu i poszedł.

Waldemar Stelmach, Dariusz Wołowski, Zakopane

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje