Reklama

Reklama

Skoki narciarskie - PŚ w Zakopanem. Andrzej Stękała na podium. "O czym w ogóle rozmawiamy"

Po wielu życiowych i sportowych perypetiach Andrzej Stękała stanął na podium zawodów Pucharu Świata w Zakopanem. - Nie skupiałem się na niedowiarkach, ale raczej na "dowiarkach", a ci kibicowali mi mocno - mówił po drugim miejscu na Wielkiej Krokwi 25-letni zawodnik.

Kliknij tutaj, aby przeczytać relacje z sobotniego konkursu!

Reklama

W grudniu drużynowy medal mistrzostw świata w lotach, dwa miesiące później pierwsze podium w karierze w zawodach PŚ - kolekcja sukcesów Stękały rośnie. Który sukces jest dla niego cenniejszy? - Jedno i drugie smakuje super, nie rozgraniczałbym tego na jakieś kategorie. Chłopaki zawsze mówili, że "podium jest podium", więc cieszę się z tego i z tamtego - podkreślił nasz skoczek.

Zawodnik potwierdził, że oddał dobre skoki, ale nie jest pewien, czy był to jego najlepszy konkurs w karierze. - Adam, skoczyłeś kiedyś idealny skok? - rzucił Stękała do stojącego obok Małysza. - Nie - odparł bez zastanowienia nasz mistrz. - Zawsze jest coś do poprawy. Każdego zawodnika w Pucharze Świata stać na wygraną. To tylko kwestia czasu - mówił drugi zawodnik sobotniego konkursu, wygranego przez Ryoyu Kobayashiego.

Polak przegrał ze słynnym Japończykiem zaledwie o 0,3 punktu. Gdzie mógł nadrobić tę minimalną stratę? - W pierwszym skoku na pewno mogłem lepiej wylądować, ale mogłem też dalej skoczyć. Po swoim drugim skoku pomyślałem "kurcze, jeszcze dwóch". Wiedziałem, że na górze są dobrzy zawodnicy i że będzie ciężko, ale wiedziałem też, że oddałem dobry skok. Ale Kobayashi to też dobry zawodnik, więc myślałem też, że skoro do niego brakło tylko "trzy dziesiątki", to może "styknie" i "stykło" - barwie opisywał Stękała.

Jak podkreślił wielki wpływ na jego sukcesy ma obecny sztab szkoleniowy reprezentacji Polski. - Świetnie dogadujemy się z trenerami w kadrze. Jest nie tylko jeden trener, ale cały sztab i każdy coś podpowie. Przeanalizowaliśmy, że w Klingenthal trochę źle ruszałem z belki i pozycja najazdowa była niepoprawna, a wtedy jest duża różnica - wyjaśnił ostatnie nieco słabsze wyniki.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Kilka lat temu kariera Stękały nagle się zatrzymała. Skoczek przeżywał różne perypetie życiowe, musiał łączyć pracę zawodową z próbami kontynuowania kariery. Nie wszyscy wierzyli, że to może się udać.

- Ludzie lubią sobie pisać różne opowiadania. Nie skupiałem się na niedowiarkach, ale raczej na "dowiarkach", a ci kibicowali mi mocno. Cieszę się, że w końcu jest podium, a oni na pewno cieszą się tak jak ja - zaznaczył.

- Poprzednie lata były takie, że jechało się na zawody i odgrywało się drugoplanową rolę. A teraz jest mi ciężko uwierzyć, że to Puchar Świata i że jestem tak wysoko. Tak trochę dziwnie - mówił skromnie Stękała.

Jaki jest jego pomysł na świętowanie sukcesu? - Jest niejeden, trzeba Piotrka Żyłę zapytać. Ale to dopiero jutro, po zawodach - powiedział.

Stękała pytany był też, czy 0,3 punktu straty do zwycięzcy nie rodzi jednak małego niedosytu. Odpowiedział stanowczo. - Niedosyt? O czym w ogóle rozmawiamy. Jestem drugi i jest super - zakończył.

Z Zakopanego Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje