Reklama

Reklama

Skoki narciarskie - PŚ w Wiśle. Wisła gotowa na inaugurację niezwykłego sezonu

Puste trybuny, setki tysięcy złotych strat organizatorów, milionowe straty pozbawionej turystów i kibiców Wisły, a to jeszcze nie wszystko. Ale sport, mimo ogromnych przeszkód, próbuje iść swoją drogą. Dziś na skoczni im. Adama Małysza inauguracja niecodziennego sezonu Pucharu Świata w skokach.

Na świecie rządzi koronawirus, a kto będzie rządził na światowych skoczniach? Już po raz czwarty karuzela Pucharu Świata zaczyna kręcić się w Wiśle. W listopadzie, w jesiennej scenerii, na sztucznym śniegu 12 polskich skoczków, z Kamilem Stochem i Dawidem Kubackim na czele, przystąpi dziś do pierwszych treningów i kwalifikacji do niedzielnego konkursu indywidualnego. W sobotę odbędą się zawody drużynowe.

Reklama

Będzie to dziwny sezon, przynajmniej w pierwszej części na pewno związany z widokiem pustych trybun, co zwłaszcza w naszym kraju jest rzeczą niespotykaną. Na pewno nie odbędą się wszystkie zaplanowane zawody, bo pandemia już skłoniła Japończyków do odwołania konkursów w Sapporo. - Na dziś nikt nie jest w stu procentach przekonany, ile z tych konkursów zostanie przeprowadzonych - mówi w rozmowie z Interią Adam Małysz. A plany wcale nie są ubogie, bo to sezon mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym, jak również przeniesionych z ubiegłego sezonu mistrzostw świata w lotach.

Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) co prawda nie naciskała na konieczność organizacji konkursów w Wiśle, ale sama nie zawsze staje na wysokości zadania, a poszczególne federacje czekają dodatkowe poważne koszty, na co zwrócił uwagę Małysz.

- Trochę jest przykro, że FIS nie ma stanowczego zdania jeśli chodzi o Covid. Staraliśmy się przekonać światową federację, że wydatki związanie z testami na koronawirusa i obciążenia dla związków są bardzo duże. Niestety FIS zadecydował, że będzie to sprawa wewnętrzna organizatorów i krajów. Prawie wszystkie kraje będą wymagały testów, mimo że przyjedziemy na zawody już z testami z Polski. Każdy chce badać gości u siebie na miejscu, a to będą pewnie potworne koszty, które ponosić będą wszystkie kraje przyjeżdżające na konkursy - mówi nasz były skoczek. Tymczasem Wisła nie wymaga dodatkowych testów po przyjeździe.

Kolejnym problemem w dobie pandemii jest ciągłe przemieszczanie się po Europie. FIS częściowo organizuje loty czarterowe dla ekip, ale "Biało-Czerwoni" niekoniecznie będą z nich korzystać, wybierając raczej swój transport samochodowy. Po konkursach w Wiśle skoczkowie mają w planie rywalizację w fińskiej Ruce. Na razie nieznany jest jednak ani skład Orłów na te zawody ani sposób transportu - samolot albo samochody i prom.

Po udanych zgrupowaniach Małysz cieszy się z obiecującej formy naszych skoczków, ale... - Oczywiście nie da się w stu procentach stwierdzić, jak wyglądamy w stosunku do innych krajów, bo nie mieliśmy konfrontacji. Możemy tylko gdybać i patrzyć na poziom rozbiegów, szybkości, czy odległości naszych skoczków - zaznacza dyrektor reprezentacji.

Co ciekawe pandemia nie utrudniła w ogromnym stopniu przygotowań Polaków do sezonu. Zdarzały się nagłe zmiany, gdy nie dało się wjechać do jakiegoś kraju i trzeba było reagować na bieżąco. Ale każde zaplanowane zgrupowanie się odbyło.

Przed rozpoczęciem przygotowań zdecydowano się na rewolucję i połączenie kadr A i B na czele z trenerem głównym Michalem Doleżalem. - Bardzo dobry ruch. Mam nadzieję, że to zaprocentuje w postaci wyników, ale już widzimy, że młodzież bardzo mocno się podciągnęła, a starsi zawodnicy nie stracili na swojej doskonałości - podkreśla Małysz.

Wygląda na to, że liderami polskiej ekipy wciąż będą Kamil Stoch i Dawid Kubacki, w niezłej dyspozycji jest Piotr Żyła. Coraz głośniej mówi się o dobrej formie Klemensa Murańki. - Jeśli będzie skakał tak jak na treningach, po raz pierwszy w ostatnim sprawdzianie był najlepszy, mamy nadzieję, że będzie kolejnym zawodnikiem, który w końcu zaskoczy - mówi Małysz o 26-latku, wciąż uważanym za ogromny talent.

Dyrektor reprezentacji nie ukrywa, że lepiej mieć w czym wybierać, niż nie mieć czwartego do drużyny, a już w sobotę pierwszy sprawdzian drużynowy.

Formy sprzed dwóch czy trzech lat szukają Jakub Wolny, Maciej Kot i Stefan Hula. W największym kryzysie był Kot, który w dwóch ostatnich sezonach Pucharu Świata zdobył łącznie... 65 punktów, podczas gdy w sezonie 2016/17 miał ich blisko tysiąc.

- Maciej podczas przygotowań skakał raczej dobrze, ale też czasem miał treningi, na których wracał do swoich starych błędów. Nie ma stabilności. Musi głęboko w to wierzyć, że to, co robi, funkcjonuje. Problem zawsze jest przede wszystkim w głowie - podkreśla Małysz.

Niespodzianką w kadrze, a także wśród powołanych na zawody w Wiśle, jest 20-letni Jarosław Krzak, reprezentant klubu PKS Olimpijczyk Gilowice, absolutny debiutant w PŚ.

- Widać, że bardzo chce, słucha uwag. Trochę odbiega od pozostałych jeśli chodzi o fizyczność, ale to młody zawodnik, to jego pierwszy rok w seniorach. Musi zaznać jeszcze trochę treningu. Pod względem technicznym - bardzo dobry zawodnik i można z nim wiązać przyszłość - cieszy się Małysz. - Odnalazł się w kadrze, nie ma problemu - dodaje nasz mistrz.

W dzisiejszych kwalifikacjach do niedzielnych zawodów, oprócz wspomnianych Stocha, Kubackiego, Żyły, Wolnego, Huli, Kota, Murańki i Krzaka, powalczą też: Tomasz Pilch, Andrzej Stękała, Aleksander Zniszczoł i Paweł Wąsek. Dziś dowiemy się także, kto zostanie desygnowany do sobotniego konkursu drużynowego.

Waldemar Stelmach

Program Pucharu Świata w Wiśle:

piątek, 20 listopada

15:45 - trening oficjalny (2 serie)

18:00 - kwalifikacje

sobota, 21 listopada

15:00 - seria próbna

16:00 - pierwsza seria konkursu drużynowego

niedziela, 22 listopada

15:00 - seria próbna

16:00 - pierwsza seria konkursu indywidualnego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL