Reklama

Reklama

Skoki narciarskie - PŚ w Wiśle. Sven Hannawald: Nikt naprawdę nie wie, na czym stoją inni

Były skoczek narciarski niedawno zmienił telewizyjne barwy, stając się ekspertem niemieckiej stacji ARD. Sven Hannawald tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich opowiedział o tym, czego możemy się spodziewać tej zimy. "Nowy sezon jest jeszcze bardziej ekscytujący" – powiedział Niemiec.

W najbliższy piątek w Wiśle skoczkowie zainaugurują kolejny sezon Pucharu Świata. Zawody najwyższej rangi tym razem odbędą się bez udziału publiczności oraz z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Wszystko przez pandemię koronawirusa, która stale zmienia szyki organizatorów imprez sportowych na całym świecie.

Reklama

Tuż przed inauguracją, o tym wyjątkowym sezonie, zdecydował się opowiedzieć Sven Hannawald. Były skoczek narciarski od listopada będzie pełnił funkcję eksperta telewizyjnego w stacji ARD.

"To, co bardzo ekscytujące na chwilę przed rozpoczęciem sezonu, to fakt, że nie ma żadnych wartości porównawczych z normalnym przygotowaniem. Nikt tak naprawdę nie wie, na czym stoją inni. Z reguły skoczkowie rywalizują w kliku Letnich Grand Prix, a także na treningach, gdy widują się i można odpowiednio sklasyfikować poziom swoich umiejętności. Z powodu koronawirusa reprezentacje pozostały u siebie i było tylko jedno tego typu wydarzenie w lecie. To sprawia, że sezon jest jeszcze bardziej ekscytujący" - powiedział Hannawald w rozmowie z Chiemgau24.de.

Dawny rywal Adama Małysza zwrócił również uwagę na puste trybuny, które tej zimy staną się zapewne rzeczywistością. Czy jego zdaniem będzie to przeszkoda dla zawodników, którzy są przyzwyczajeni do tłumów wiwatujących kibiców?

"Mogę to sobie wyobrazić. Brak widzów prawdopodobnie u niektórych zmniejszy zdenerwowanie. Pełny stadion może cię pobudzić, ale może też powodować spięcie" - dodał Niemiec.

Zdaniem telewizyjnego eksperta ważne jest, aby kibice szybko wrócili na trybuny. W istocie taka formuła rozgrywania zawodów nie wpływa dobrze na sportowców oraz na całe skoki narciarskie.

"Mam nadzieję, że wkrótce znów zobaczymy więcej widzów na miejscu" - stwierdził 46-latek.

Utytułowany skoczek wyjawił jeszcze cele, jakie stoją przed reprezentacją Niemiec tej zimy. Jest to przede wszystkim obrona Pucharu Narodów. Jego zdaniem niemiecki zespół jest do tego dobrze przygotowany.

"Trener kadry ma zespół dobry zespół jakościowo i ilościowo. Wyjątkiem jest Stephan Leyhe, który musi dopasować się do sezonu z powodu kontuzji" - dodał Sven Hannawald, przekonując, że w bardzo dobrej formie jest Markus Eisenbichler.

Przyglądając się całemu zespołowi niemieckich skoczków, Hannawald zwrócił również uwagę na powracających po kontuzji zawodnikach. Chodzi przede wszystkim o Andreasa Wellingera. W podobnej sytuacji jest David Siegel.

"Będziemy musieli poczekać i zobaczyć, jak szybko wrócą do formy. Pod względem potencjału oboje mają wszystko, czego potrzeba, aby iść naprzód. Są też weterani Severin Freund, Richard Freitag i Pius Paschke. Pius również bardzo rozwinął się od ostatniego sezonu" - nadmienił trzykrotny medalista olimpijski.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje