Reklama

Reklama

Skoki narciarskie - PŚ w Ruce. Kubacki: To nie jest szczyt moich możliwości

Z mieszanym uczuciami kończył sobotnie zawody Pucharu Świata w Ruce jeden z liderów polskiej ekipy, Dawid Kubacki. Stanął wprawdzie na trzecim stopniu podium, ale po pierwszej serii był drugi. Wydawało się, że powalczy o końcowy triumf.

- Skoki nie były spóźnione, były całkiem okay, na dobrym poziomie - ocenił swój występ w rozmowie z reporterem TVP. - Z trenerami usiądziemy jeszcze, żeby je na spokojnie przeanalizować. Mam wrażenie, że mimo wszystko nie były tak czyste, jak mogłyby być. Ale koniec końców ląduję na podium i będę zadowolony po tym dniu, choć wiem, że jeszcze jest nad czym pracować.

W pierwszej serii Kubacki uzyskał 139 m i ustępował tylko liderowi klasyfikacji generalnej Markusowi Eisenbichlerowi. Niemiec lądował siedem metrów dalej. Różnica spora, ale wierzyliśmy, że drugim skokiem Polak ją zniweluje.

Reklama

Tymczasem z obniżonego rozbiegu Kubacki "wycisnął" tylko 132,5 m. Nie wygrał z Eisenbichlerem (141 m) i dał się jeszcze wyprzedzić - ledwie o 0.2 pkt - koledze z kadry, Piotrowi Żyle (137 m).

- Zobaczymy, jak to będzie wyglądało dalej. Złapałem już stabilizację, skaczę na dobrym poziomie i to jest super. Detale trzeba jednak dopracować. Czuję, że to nie jest szczyt moich możliwości. To nie jest niepewność z mojej strony, tylko dążenie do doskonałości. Jeśli można coś poprawić, to ja chcę nad tym popracować - wyjaśnił 30-letni zawodnik.

Kubacki podkreślił też, że rywalizacja toczyła się "w bardzo sprawiedliwych warunkach". Wiatr tym razem był łaskawy dla wszystkich w takim samym stopniu. W niedzielę kwalifikacje (14.00) i kolejny pucharowy konkurs w Ruce (15.30). 

UKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje