Skoki narciarskie - PŚ w Klingenthal. Czym spowodowana jest nieobecność trenera Polaków Michala Doleżala?
Karawana Pucharu Świata zawitała w ten weekend do niemieckiego Klingenthal, gdzie w piątek zorganizowano prolog przed sobotnimi zawodami. Polscy skoczkowie muszą poradzić sobie bez trenera Michala Doleżala, którego w najbliższych konkursach zastąpi Grzegorz Sobczyk. Nie jest to jednak powód do niepokoju.

Piątkowy prolog (podobnie jak przeprowadzone wcześniej sesje treningowe) należały do Halvora Egnera Graneruda. Norweg pofrunął aż 141 metrów i wyprzedził drugiego Bora Pavlovczicia oraz trzeciego Dawida Kubackiego.
W pierwszej dziesiątce uplasował się także Andrzej Stękała - był siódmy. Nieco gorzej spisał się Kamil Stoch, który zajął 12. lokatę.
Po zakończeniu prologu zawodnik z Zębu żartował sobie z nieobecności trenera Michala Doleżala.
- Wiecie: impreza i te rzeczy... żyć, nie umierać - dworował w rozmowie z Eurosportem (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ - kliknij).
Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!
Żart Stocha nie był nie na miejscu. Wbrew wszelkim obawom kibiców absencja szkoleniowca polskiej kadry nie ma związku z jakimikolwiek problemami Doleżala.
- Nieobecność Michala Doleżala w Klingenthal była zaplanowana od dawna i jest podyktowana sprawami rodzinnymi - stwierdził Adam Małysz, cytowany na Twitterze przez portal Skijumping.pl
Sobotni konkurs indywidualny rozpocznie się o godzinie 14.30. Relacja z zawodów w Interii.
TB








