Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Piotr Żyła i jego nietypowa pasja

Przy okazji Pucharu Świata w Sapporo Piotr Żyła pochwalił się nietypową i trochę wychodzącą z mody pasją. Okazuje się, że "Wiewiór" jest wielbicielem łowienia nie tylko punktów w Pucharze Świata, ale też ... pokemonów. - Jeśli pozwoli mi trener Horngacher, wybieram się na zakupy jednego z nich - zdradził Żyła.

Niedzielny konkurs indywidualny w Sapporo zakończył się dla Piotra Żyły czwartym miejscem. Dobre skoki pozwoliły jednak Polakowi na zachowanie dobrego humoru. Podczas rozmowy z portalem Skijumping.pl, skoczek przyznał się do swojego nietypowego hobby.

Wydawać by się mogło, że moda na grę Pokemon Go jest już przeszłością. Tymczasem okazuje się, że zbieranie wirtualnych stworzeń na tyle spodobało się Piotrowi Żyle, że wiślanin ciągle kolekcjonuje je przy użyciu specjalnej aplikacji. Co więcej, skoczek przyznał, że do Japonii przyleciał z dodatkową misją specjalną.

Reklama

- Muszę kupić "Psyducka", ale nie wiem czy mi się uda. Pójdziemy na zakupy, jak mnie trener puści. Mamy trochę czasu, więc zobaczymy, a może uda się kupić "Psyducka" - powiedział Żyła po niedzielnym konkursie.

Popularny "Wiewiór" znany jest z wywiadów pełnych ekspresji. Tym razem zaskoczył swoich fanów kolejną anegdotką. Wiemy już zatem, że reprezentant Polski nie tylko w wolnych chwilach gra na gitarze, ale również relaksuje się dzięki zbieraniu pokemonów.

- To nie jest mój ulubiony pokemon, ale jest fajny - mówił szczerze Żyła o "Psyducku".

Pokemon Go to gra miejska, która powstała w lipcu 2016 r. Dzięki aplikacji użytkownicy znajdują wirtualne pokemony rozlokowane w różnych miejscach na całym świecie.

Misją Żyły w Japonii był "Psyduck", czyli jeden ze 151 pokemonów. Jego nazwa to połączenie angielskich słów "psychic" i "duck". Według opisu, jego wygląd ma oszukać wrogów przekonanych, że jest słaby. Wykorzystuje tym samym swój wygląd, aby uśpić wroga. 

Buz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama