Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Groźny upadek Adama Niżnika. "Wina po mojej stronie"

Adam Niżnik w ubiegłym tygodniu podczas treningów na Wielkiej Krokwi zaliczył groźnie wyglądający upadek, w wyniku którego doznał urazów ręki i nogi. Został przewieziony do szpitala.

Do zdarzenia doszło tydzień temu. Jak relacjonował w rozmowie z serwisem "skijumping.pl" jeden z trenerów kadry juniorów, Krzysztof Biegun, skoczek zaliczył upadek bardzo podobny do tego, w którym ucierpiała podczas pamiętnych, wietrznych mistrzostw Polski Kinga Rajda. Zawodniczka straciła wtedy równowagę w locie i nie zdołała obronić się przed wywrotką, koziołkując w dół zeskoku.

- Zabrała go karetka, gdyż nie był w stanie sam ustać na nogach - mówił o wypadku Niżnika Biegun.

Sam Niżnik poinformował, że w wyniku upadku ucierpiały jego ręka i noga. Winę za całe zdarzenie bierze jednak na siebie. - W skokach narciarskich zdarzają się wypadki - stwierdził.

Reklama

Obrażenia, jakich doznał, wykluczają jednak skoki w kończącym się sezonie. 

18-latek dotąd dwa razy stanął przed szansą startu w konkursie Pucharu Świata. W sezonie 2019/2020 nie przebrnął jednak kwalifikacji w Wiśle i Zakopanem. W 2020 roku, podczas MŚ juniorów w Oberwiesenthal zajął indywidualnie 23. miejsce. 

TC

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje