Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Gregor Schlierenzauer: Cele i zadania są niezmienne

Gregor Schlierenzauer wciąż marzy o powrocie do ścisłej światowej czołówki. Z oczu nie traci swojego celu, tęskniąc za latami, w których na skoczniach świata był prawdziwym dominatorem. "Pewność siebie wzrasta jednak tylko wtedy, gdy rezultaty znajdują swoje odzwierciedlenie na liście wyników" - powiedział Austriak.

Awaryjny przestój w świecie sportu ma ogromny wpływ na to, co dzieje się w głowach sportowców. Dla Gregora Schlierenzauera najgorszy czas wydaje się już przeszłością. Utytułowany skoczek nie traci motywacji do treningów. Ma cel - znów chce być w gronie najlepszych.

Reklama

W minionym sezonie "Schlieri" uplasował się na 28. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Przed zimą nie znalazł się w kadrze narodowej Austrii. Dzisiaj na chłodno twierdzi, że była to w pełni słuszna decyzja, bowiem jego wyniki nie pozwalały nawet myśleć o czołowej trzydziestce.

"Nie do końca osiągnąłem to, co postanowiłem. Biorąc pod uwagę pozycję wyjściową, nie jestem niezadowolony. Wcześniej rzadko lądowałem w drugiej serii, więc słusznie wyleciałem z reprezentacji narodowej" - powiedział w austriackiej stacji Laola1 Schlierenzauer.

Dla kogoś, kto w swoim dorobku ma 53 zwycięstwa w Pucharze Świata i 88 pucharowych podiów, czas, kiedy trudno jest załapać się do konkursu lub przynajmniej do drugiej serii, musi być sporym obciążeniem dla sportowej ambicji. Mimo wszystko Schlierenzauer wciąż nie zamierza się poddawać, stawiając na ciężką pracę.

"Celem było ustabilizowanie wprowadzonych zmian technicznych, które zastosowaliśmy latem ubiegłego roku, aby zapewnić powtarzalność wyników i móc myśleć o powrocie do światowej czołówki. Czasami byłem bliżej, niż się wydawało, ale to, co wciąż jest potrzebne, to bardzo długi proces. Technicznie wszystko musi być dopracowane w stu procentach. Przyda się też trochę szczęścia, a ponadto jest jeszcze kwestia cierpliwości. Pewność siebie wzrasta tylko wtedy, gdy rezultaty znajdują swoje odzwierciedlenie na liście wyników" - zaznaczył 30-latek.

Jeszcze w ubiegłym roku skoczek mówił w wywiadach, że Werner Schuster to "najlepszy trener na świecie". Nie wiadomo, czy to on nadal będzie pomagał Austriakowi. W rozmowie z Laola1 "Schlieri" odniósł się jednak do tematu nowego trenera kadry narodowej Andreasa Widhoelzla.

"Nic się nie zmienia pod względem zadań i celów. Do tej pory mogłem nauczyć się czegoś od każdego trenera i jestem absolutnie pewien, że tak też będzie teraz" - dodał czterokrotny medalista olimpijski.

Wiosna jest czasem odpoczynku i okresem planowania kolejnego sezonu. Epidemia koronawirusa zweryfikowała plany wszystkich sportowców. Jak czas wypełnia sobie Schlierenzauer?

"Z reguły nasz sezon trwa do końca marca, w kwietniu odpoczywam, jeżdżę na wakacje i powoli zaczynam wytyczać kurs na letni trening i nadchodzący sezon. Normalnie rzadko mam czas w tej fazie roku, aby móc być w domu. Jeśli chodzi o trening fizyczny, nie szukam wymówek, wręcz przeciwnie. Potrzebuję ruchu, aby czuć się dobrze. Staram się zachować rytm w najlepszy możliwy sposób. Używam sprzętu w domu do codziennych treningów" - wyznał skoczek narciarski.

Zdaniem utytułowanego zawodnika, problem może pojawić się wtedy, gdy zacznie brakować powodu, dla którego chce się ciężko trenować. Takie myśli nierzadko kotłują się dzisiaj w głowach sportowców różnych dyscyplin.

"Martwię się o pytania, które są istotniejsze niż sport. Powód do treningów i dyscyplina są jednak nadal potrzebne. Trzeba dużo o tym myśleć" - zakończył Gregor Schlierenzauer.

Dowiedz się więcej na temat: Gregor Schlierenzauer | skoki narciarskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje