Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Eirin Marii Kvandal: Dla mnie sezon chyba się skończył

Norweska skoczkini narciarska jeszcze niedawno cieszyła się ze swojego pierwszego zwycięstwa w Pucharze Świata w karierze. Dla Eirin Marii Kvandal sezon najprawdopodobniej już się jednak zakończył. W niedzielnym konkursie 19-latka zaliczyła poważny upadek, a jej dalsze starty wiszą na włosku.

W niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Hinzenbach Eirin Marii Kvandal zaliczyła bardzo poważny upadek podczas lądowania. Norweżka nie ustała skoku na odległość 88 metrów i opuściła zeskok na noszach w asyście służb medycznych.

Reklama

Jak się okazuje może to być koniec sezonu dla młodej zawodniczki. Już bezpośrednio po wypadku sugerowano, że mogło dojść do zerwania więzadeł w kolanie. Po najnowszym wpisie skoczkini w mediach społecznościowych wnioskować można coraz pewniej, że jej wyjazd na mistrzostwa świata do Oberstdorfu jest bardzo poważnie zagrożony.

"Trzeci start w Hinzenbach zaliczony. Tym razem bez szampana. Najprawdopodobniej zerwałam więzadło i naderwałam łąkotkę. Wkrótce zrobię rezonans magnetyczny, więc dostaniemy odpowiedź. Dla mnie senon chyba się skończył" - napisała na Instagramie Kvandal.

Jeszcze pod koniec stycznia Norweżka cieszyła się ze swojego pierwszego zwycięstwa w puchowym konkursie. Młoda zawodniczka przebojem wdarła się do światowej czołówki, pewnie rywalizując z najlepszymi paniami.

Jej historia jest o tyle wzruszająca, że jeszcze niedawno mogła wcale nie skakać na nartach z uwagi na schorzenie kręgosłupa. Skoczkini przeszła operację oraz długą rehabilitację, aby móc powrócić do uprawiania ukochanej dyscypliny. To dla niej jako nastolatka wyprowadziła się z domu Trondheim, gdzie miała lepsze warunki treningowe.

AB




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje