Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. Alexander Stoeckl: To kwestia kilkudziesięciu milionów koron

Decyzja o odwołaniu norweskich konkursów Pucharu Świata spotyka się z dużą krytyką ze strony trenera tamtejszej kadry skoczków, Alexandra Stoeckla. Jego zdaniem oznacza to dla federacji gigantyczne straty, o których zrekompensowanie może być bardzo trudno.

Przypomnijmy: z uwagi na panujące w Norwegii obostrzenia podjęto decyzję o anulowaniu łącznie aż sześciu konkursów Pucharu Świata i - co za tym idzie - całego cyklu Raw Air. Aktualnie możliwy jest scenariusz, w którym po mistrzostwach świata w Oberstdorfie w kalendarzu pojawi się gigantyczna dziura, a na zakończenie sezonu w Planicy skoczkowie czekać będą bez startów przez kilka tygodni.

Decyzja o anulowaniu rywalizacji w skandynawskim kraju spotkała się z mocną krytyką ze strony trenera Stoeckla. - Nie sądzę, by przeprowadzenie zawodów było bardziej niebezpieczne, niż ich brak. W każdy weekend jesteśmy przez organizatorów dokładnie badani - mówił, cytowany przez "Verdens Gang". Jak dodał, wiąże się to z "dość poważnymi" konsekwencjami finansowymi dla tamtejszego związku narciarskiego. O jakich kwotach mowa?

- To kwestia kilkudziesięciu milionów koron (milion koron to około 440 tysięcy złotych - przyp.red.) - ujawnił. Jak dodał liczy, iż władze kraju zrekompensują ją w jakiś sposób. Jeżeli tak się nie stanie - ucierpi na tym norweska młodzież, gdyż tamtejsze programy rozwoju finansowane są głównie dzięki zyskom z organizacji zawodów międzynarodowych.

TC

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje