Skoki narciarskie. Adam Małysz poinformował Stefana Horngachera o działaniach

W najbliższy weekend w Planicy rozstrzygnie się, czy umowę z Polskim Związkiem Narciarskim przedłuży Stefan Horngacher i na kolejne lata, najpewniej do igrzysk olimpijskich w Pekinie, pozostanie trenerem reprezentacji Polski. Jednak ani prezes Apoloniusz Tajner, ani dyrektor sportowy Adam Małysz nie siedzą z założonymi rękami.

Mimo że austriacki szkoleniowiec z ogłoszeniem decyzji wstrzymuje się do ostatniego momentu, to w ostatniej rozmowie z Interią Adam Małysz zdementował wszelkie pogłoski, jakoby ze strony Horngachera doszło do niesubordynacji i złamał on wcześniejsze ustalenia, związane z terminem przekazania ostatecznej informacji odnośnie swojej przyszłości.

Reklama

- Absolutnie nie można powiedzieć, że Stefan zachował się nie fair lub złamał jakieś ustalenia. On od początku mówił, że na mistrzostwach świata najprędzej coś powie - wyjaśnił dyrektor w PZN ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej.

Zdając sobie sprawę, że Austriak może wybrać ofertę pracy z kadrą Niemiec i zdecyduje się wrócić do kraju, w którym mieszkają jego najbliżsi, wcześniej Tajner, a teraz Małysz podjęli działania, celem przygotowania się na takie rozstrzygnięcie. I praca została już wykonana, jak wynika ze słów naszego legendarnego skoczka na łamach "Przeglądu Sportowego". - Jesteśmy gotowi na sytuację, w której okaże się, że Stefan przestanie pracować z polską kadrą - powiedział dyrektor po powrocie z reprezentacją z norweskiego turnieju Raw Air.

To znaczy, że Małysz jest już po rozmowach z potencjalnymi następcami Austriaka, ale wciąż licząc na Horngachera, lojalnie go o wszystkim poinformował. - Powiedziałem mu, że nie mogę nie rozmawiać z innymi, ale obiecałem też, że poczekam z ruchami na jego decyzję - dodał "Orzeł z Wisły".

W rozmowie z telewizją ZDF Horngacher wyjawił, dlaczego zdecydował się pochylić nad propozycją z Niemiec. "Są pewne powody osobiste, dla których postanowiłem rozważyć tę ofertę i przedyskutować" - stwierdził Austriak.

Po dziesięciodniowym maratonie Raw Air, w którym najlepsi skoczkowie świata oddali łącznie piętnaście punktowanych skoków, zawodnicy nie mają czasu na odpoczynek przed finałem w Planicy. Zmagania na mamuciej skoczni Letalnica, dawniej zwanej Velikanką, rozpoczną się już w czwartek od skoków kwalifikacyjnych.

Pewnym zdobycia Kryształowej Kuli za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej PŚ jest już kapitalnie spisujący się Japończyk Ryoyu Kobayashi, który przez cały sezon nie wpadł w ani jeden wielki dołek formy. 

Do wygrania pozostaje jeszcze mała kula w lotach. Prowadzi Japończyk, przed Niemcem Markusem Eisenbichlerem (strata 16 punktów). Trzecie miejsce zajmuje Kamil Stoch (strata 20 pkt), ale problem w tym, że lider naszej kadry od paru tygodni nie prezentuje najwyższej dyspozycji.

Art

PŚ w skokach 2018/19 - klasyfikacja

1.Ryoyu Kobayashi(Japonia)2085 pkt
2.Stefan Kraft(Austria)1349
3.Kamil Stoch(Polska)1288
4.Piotr Żyła(Polska)1131
5.Dawid Kubacki(Polska)988
6.Robert Johansson(Norwegia)974
7.Markus Eisenbichler(Niemcy)937
8.Johann Andre Forfang(Norwegia)892
8.Timi Zajc(Słowenia)833
10.Karl Geiger(Niemcy)765
...
22.Jakub Wolny(Polska)328
40.Stefan Hula(Polska)69
47.Maciej Kot(Polska)25
67.Paweł Wąsek(Polska)4

Puchar Narodów w skokach 2018/19 - klasyfikacja

1.Polska6083 pkt
2.Niemcy5650
3.Japonia4813
4.Austria4530
5.Norwegia3936
6.Słowenia3736
7.Szwajcaria1467
8.Czechy1056
9.Rosja867
10.Finlandia396
11.Bułgaria134
12.USA18
13.Kanada18
14.Estonia12
15.Włochy7

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje