Reklama

Reklama

Severin Freund zdenerwowany na siebie po dyskwalifikacji

Niemiecki skoczek narciarski Severin Freund jest ostatnio w znakomitej formie. Potwierdził to w weekend wygrywając sobotni konkurs i nokautując rywali w 1. serii niedzielnego. Nie wygrał, bo zdyskwalifikowali go sędziowie. "To moja wina" - przyznał skoczek.

W pierwszej serii niedzielnego konkursu PŚ w Titisee-Neustadt Niemiec skoczył 137 m i wyprzedził drugiego Andersa Fannemela aż o 10,9 pkt! Zanosiło się na to, że losy zwycięstwa są już przesądzone, a tymczasem okazało się, że Freund miał zbyt długie narty w stosunku do swojej wagi. Sędziowie zdyskwalifikowali Niemca i zabrakło go w drugiej serii.

Reklama

Wszystko przez 100 gramów...

Freund był mocno zdenerwowany, ale na samego siebie. "Zazwyczaj wiem, ile ważę. Jednak tym razem nie wystarczyło to, żeby zmieścić się w limitach FIS-u. Ale to moja wina" - wyjaśnił dla stacji ZDF, a jego słowa cytuje skispringen.com.

Freund przyznał, że gdyby znał dokładną swoją wagę tuż przed konkursem, to wypiłby więcej i nie byłoby żadnego problemu. 

Nie chciał zrzucać winy na nikogo, choć zaznaczył, że to, iż waży 200 gramów więcej czy mniej nie ma wpływu na to, jak daleko skoczy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje