Sensacyjny triumf, a teraz coś takiego. Głośno o skoczku. Potrzebuje zgody
Skoczkowie rozpieścili kibiców w drugiej połowie zimowego sezonu. Niespodzianek nie brakowało podczas igrzysk olimpijskich, gdzie po aż trzy krążki sięgnął sensacyjnie Kacper Tomasiak. W Pucharze Świata natomiast kapitalnie zaprezentował się Tomofumi Naito. Japończyk nie tylko pobił rekord życiowy w Vikersund, ale też triumfował w zmaganiach na legendarnej Holmenkollbakken. Co dalej z jego karierą? Okazuje się, że potrzebuje specjalnej zgody, o czym rozpisują się japońscy dziennikarze z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Tomofumi Naito jeszcze niedawno mógł tylko pomarzyć o startach w Pucharze Świata. Japońskiego skoczka podziwialiśmy głównie w zawodach niższej rangi. Prawdziwy przełom nastąpił jednak zaledwie kilka tygodni temu. O 33-latku głośno zrobiło się choćby w Vikersund. Na norweskim mamucie Azjata uzyskał aż 242,5 metra. A wszystko zrobił na pożyczonych nartach. Wcześniej doświadczony sportowiec cieszył się z historycznego triumfu w Oslo.
Na legendarnym obiekcie w stolicy Norwegii główny bohater tego tekstu poradził sobie w wymagających warunkach i wyprzedził całą światową czołówkę. Za nim w klasyfikacji znalazł się między innymi kompletnie bezradny Domen Prevc. 33-latek nie poprzestał wtedy na samym zwycięstwie. Niemal od razu pokochali go Polacy za słowa o Adamie Małyszu. "Bardzo go lubię. Mimo niskiego wzrostu skakał bardzo dobrze" - wyznał dla "skijumping.pl", zdradzając, iż nasz rodak był dla niego inspiracją.
Tomofumi Naito wrócił do pracy w urzędzie. Oto kulisy
Kibicom zaimponowało także podejście do życia Japończyka. Ten łączy uprawianie ekstremalnego sportu z pracą w jednym z miejskich urzędów. Z tego powodu od razu po weekendzie w Planicy powrócił do ojczyzny. Lokalni dziennikarze opublikowali świeże zdjęcia z ratusza. Dodatkowo przepytali kolegów zawodnika. "Wyglądał na spełnionego, więc powiedziałem mu, że wykonał świetną robotę" - przyznał rozmówca portalu "newsdig.tbs.co". "Spełniłem swoje marzenie dzięki wsparciu wszystkich. Jestem przepełniony wdzięcznością" - to już z kolei słowa samego Tomofumiego Naito.
Fani nie mogą się doczekać powrotu Japończyka na skocznie całego świata. Ale ten musi jeszcze otrzymać pozwolenie od pracodawcy, tak przynajmniej twierdzą autorzy materiału. "Naito powiedział, że chciałby rozważyć swój przyszły udział w konkursach po konsultacji z ratuszem" - czytamy w materiale. Kibicom pozostaje trzymać kciuki za pozytywny finał sprawy. Na razie 33-latek musi skupić się na pracy za biurkiem.












