Sensacyjne zwycięstwo i wyrównany rekord skoczni. Polak wtedy zrobił furorę w Engelbergu
Już w najbliższy weekend uwaga kibiców skoków narciarskich zwróci się w kierunku Engelbergu. Polacy liczą na to, że w Szwajcarii dojdzie do przełomu w wykonaniu kadry Macieja Maciusiaka. Ten obiekt przez lata był szczęśliwy dla naszych skoczków. Wielu sympatyków tego sportu do dzisiaj pamięta szalony konkurs z 2013 roku, gdy jeden z Polaków osiągnął życiowy sukces.

Tradycyjnie tuż przed świętami Bożego Narodzenia i następującym tuż po nich słynnym Turnieju Czterech Skoczni najlepsi skoczkowie świata zjawią się w Engelbergu. Na ten moment absolutnym dominatorem w Pucharze Świata jest Domen Prevc. Słoweniec ma na koncie cztery zwycięstwa z rzędu, dzięki czemu jest liderem klasyfikacji generalnej całego cyklu.
Polscy kibice ze sporym zaniepokojeniem spoglądają na dyspozycję polskich zawodników. Na szczere pochwały zasługuje przede wszystkim Kacper Tomasiak. Debiutującemu w elicie 18-latkowi zdarzały się co prawda wpadki, lecz to właśnie do niego należy najlepszy rezultat w tym roku - piąte miejsce podczas konkursu w Wiśle. Tomasiak jest najwyżej notowanym Polakiem, wyprzedzając znacznie bardziej doświadczonych i utytułowanych kolegów.
Kończący po tym sezonie karierę Kamil Stoch miał przyzwoity start, lecz w ostatnich tygodniach było już znacznie gorzej. Troszkę lepiej ostatnio skaczę Piotr Żyła, a wciąż przełamać się nie potrafi Dawid Kubacki. To daje nam pesymistyczną wizję przed zbliżającym się TCS. Cała nadzieja w konkursach w Engelbergu, gdzie Polacy kilkukrotnie pokazywali się ze znakomitej strony. Jeden z takich konkursów na zawsze przeszedł do historii.
Niecodzienny wyczyn w Engelbergu. Polak wywołał prawdziwą sensację
Początek sezonu 2013/14 był dla polskich skoczków bardzo udany. W szalonej inauguracji w Klingenthal błysnął Krzysztof Biegun, który sięgnął po jedyny triumf w Pucharze Świata w swojej karierze. Tuż przed wyprawą do Szwajcarii świetną formę potwierdził Kamil Stoch - skoczek z Zębu w Titisee-Neustadt wygrał i był drugi. W Engelbergu to właśnie Stoch był stawiany w gronie faworytów do kolejnego triumfu.
Te przewidywania w dużym stopniu się udały. Stoch w Szwajcarii powtórzył sukces z poprzedniego weekendu. Polskie skoki narciarskie nieoczekiwanie zyskały jednak nową gwiazdę. Jan Ziobro przed tym konkursem w cyklu Pucharu Świata punktował zaledwie dwukrotnie, a 21 grudnia 2013 roku jego kariera zmieniła się na zawsze.
Po pierwszej serii polscy kibice mogli się cieszyć, lecz jednocześnie musieli przecierać oczy ze zdumienia. Liderem na półmetku rywalizacji był właśnie Ziobro, który po skoku na odległość 134 metrów wyprzedzał o 0,2 punktu Andersa Bardala. W TOP10 było łącznie aż czterech naszych reprezentantów - prócz liderującego Ziobry byli to czwarty Żyła, siódmy Stoch oraz ósmy Klemens Murańka.
Wielu w historii Pucharu Świata było już "bohaterów jednego skoku". Jedną z bardziej kultowych historii jest ta o prowadzeniu po pierwszej serii na Igrzyskach Olimpijskich w Pragelato Dmitrija Wasiljewa. Rosjanin kilkanaście minut później nie powtórzył udanej próby i spadł poza podium. Z pewnością wielu obserwatorów wieszczyło podobny los Ziobrze - oczywiście na zawodach znacznie niższej rangi.
Gdy Ziobro jako ostatni meldował się na belce, już było wiadomo, że to będzie wyjątkowo udany konkurs. Polak był już pewny zwycięstwa, bo na pozycji lidera znajdował się Stoch. Miejsce w czołowej dziesiątce utrzymali również Murańka i Żyła. A co zrobił Ziobro? Oddał najdłuższy skok w konkursie i sensacyjnie wygrał pierwsze zawody Pucharu Świata w swojej karierze. Lądując na 141. metrze, Polak wyrównał rekord skoczni, który wówczas dzielili ze sobą Janne Ahonen i Simon Ammann.
Triumf w Szwajcarii i co dalej? Nie wszystko potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami
Następnego dnia Ziobro potwierdził, że skocznia w Enbelbergu wyjątkowo mu podpasowała i ponownie wraz ze Stochem stanęli na podium. Tym razem przyszły mistrz olimpijski okazał się najlepszy, a Ziobro zakończył niedzielne zawody na trzeciej lokacie.
Jak wyglądała kariera Jana Ziobry po triumfie w Engelbergu? Urodzony w Rabce-Zdroju zawodnik przez kolejne lata występował w Pucharze Świata, lecz już nigdy nie załapał się na podium tego cyklu. Najlepszymi wynikami Ziobry były szóste miejsce w Zakopanem w sezonie 2013/14 oraz dziewiąta lokata w Sapporo w roku 2017.
Ziobro na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi oba konkursy indywidualne kończył w drugiej dziesiątce, a w drużynie zajął trzecie miejsce. Znacznie lepiej poszło mu rok później w Falun. Na skoczni normalnej indywidualnie zajął ósme miejsce mistrzostw świata, a wraz z drużyną zdobył brązowy medal światowego czempionatu.
Ziobro na początku 2018 roku w wieku 27 lat ogłosił zawieszenie kariery sportowej. Na skocznie już nigdy nie wrócił, a później głośno było głównie z powodu jego krytycznych wypowiedzi. Ziobro uderzał m.in. w zarząd PZN oraz trenerów polskiej kadry. Uważał, że niesłusznie stracił miejsce w kadrze A. Dzisiaj pracuje w rodzinnej firmie zajmującej się lakiernictwem.
Zobacz również:












