Sceny na skoczni w Lillehammer, atak po samodzielny rekord wszech czasów. Koniec dominacji
W pierwszym konkursie indywidualnym kobiet Pucharu Świata 2025/26 w Lillehammer wiele oczu skierowało się na Nikę Prevc, która walczyła o historyczny wyczyn. Słowenka nie utrzymała fenomenalnej passy wygranych z rzędu, zakończyła konkurs ze stratą niemal 60 punktów do zwyciężczyni.

Za nami pierwszy w tym sezonie konkurs indywidualny kobiet w Pucharze Świata 2025/26. Nika Prevc stanęła przed szansą napisania historii. Mogła wygrać zawody PŚ po raz 11. z rzędu, co byłoby rekordem wszech czasów. Słowenka nie jest jednak w wybitnej formie - skończyła rywalizację dopiero na 15. miejscu, jej nota (226,5) była kilka punktów wyższa od tej Anny Twardosz.
20-latka lądowała dziś na 124. oraz 118. metrze, czym zakończyła swoją dominację. Do zwyciężczyni Nozomi Maruyamy zabrakło jej aż 59 pkt, więc nawet nie otarła się o historyczny wyczyn. W tej statystyce pozostanie oczywiście na samej górze z 10 kolejnymi wygranymi, ale nie sama - dzieli rekord z Sarą Takanashi. Japonka była w sobotnich zawodach w Lillehammer tuż poza pierwszą dziesiątką.
Tak wyglądała passa Niki Prevc. Od Lake Placid do Lahti
Seria Prevc zaczęła się 7 lutego. Skoczkini urodzona w 2005 roku ustrzeliła dublet triumfów w amerykańskim Lake Placid, słoweńskim Ljubnie, austrackim Hinzenbach oraz fińskim Lahti. W międzyczasie okazała się najlepsza w norweskich Oslo i Vikersund (w tym ostatnim miejscu ustanowiła rekord świata w długości skoku narciarskiego kobiety - 236 metrów (wcześniejszy pobiła aż o 5,5 m).
Kolejny konkurs pań już w niedzielę.












