Rozczarowanie Stocha po lądowaniu. Wielka radość Polaka była o krok
W piątek oficjalnie rozpoczął się sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. Pierwszym konkursem była rywalizacja drużyn mieszanych, gdzie Polska wypadła nieźle, a najlepiej spisał się Kamil Stoch. Nasz mistrz sobotę zajął od czwartego miejsca w kwalifikacjach, dając nadzieje na wysokie miejsce w pierwszym konkursie indywidualnym. 38-latek znów był najlepszym z Biało-Czerwonych, ale tym razem skończył zawody na czternastym miejscu. Wygrał Daniel Tschofenig.

Reprezentacja Polski w skokach narciarskich na inaugurację Pucharu Świata w skokach narciarskich w Lillehamer przyjechała z dość jasną sytuacją w grupie. Tej pierwszy raz od kilku sezonów przewodzi Kamil Stoch, a tuż za nim niespodziewanie "plasuje się" 18-letni Kacper Tomasiak.
Kubacki, Żyła, Zniszczoł i Wąsek muszą równać do tej dwójki i potwierdzenie tych przewidywań dostaliśmy już podczas piątkowego skakania. Najlepiej wypadł właśnie Stoch, który we wszystkich próbach plasował się w czołowej dwudziestce, a w konkursie drużyn mieszanych indywidualnie był siódmym zawodnikiem.
Polacy w komplecie w drugiej serii. Stoch w czołówce
Nieco gorzej zaprezentował się Tomasiak, który i tak dla wielu mógł być bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Jeszcze więcej optymizmu w serca kibiców musiały wlać sobotnie kwalifikacje do startującego później konkursu. Te zakończyły się bowiem czwartym miejscem Kamila Stocha i piętnastej lokacie Tomasiaka.
W zawodach z polskich skoczków nie wystartował jedynie Aleksander Zniszczoł, który nie przebrnął kwalifikacji. Konkurs z polskiej perspektywy rozpoczął się wybitnie, bo Kacper Tomasiak w swoim pierwszym oficjalnym skoku w konkursie indywidualnym w Pucharze Świata "huknął" aż 137. metrów i przez długi czas prowadził.
Zmieniło się to dopiero po próbie Felixa Hoffmana, który wyprzedził Tomasiaka. Niedługo po Niemcu na belce zasiadł Piotr Żyła, który spisał się wręcz lepiej, niż można było oczekiwać. 131. metrów naszego doświadczonego skoczka mogło dawać mu nadzieję na awans do drugiej serii i ostatecznie tę przepustkę zapewniło.
Tę trudno było mieć po lądowaniu Dawida Kubackiego, który osiągnął ledwie 126,5. metra. Bezpośrednio po Kubackim do skoku zaczął sposobić się Kamil Stoch, a jego próba udowodniła, że forma jest odpowiednia. 135,5. metra w znakomitym stylu z delikatnym wiatrem w plecy po lądowaniu dawało mu drugie miejsce.
Nieoczekiwanie awans Kubackiemu zapewnił...Paweł Wąsek. Najlepszy polski skoczek poprzedniego sezonu osiągnął 127,5. metra i to on wskoczył na pierwsze miejsce w kolejce oczekujących. Już po próbie Karla Geigera stało się jednak jasne, że Wąsek w drugiej serii wystąpi.
W końcówce pierwszej serii warunki na skoczni nieco się poprawiły, co pozwoliło kolejnym skoczkom skakać dalej od Stocha, ale nie oznaczało to, że wszyscy wyprzedzili Polaka. Nasz trzykrotny mistrz olimpijski po pierwszej części rywalizacji plasował się na wysokim - dziesiątym miejscu ze stratą niecałych pięciu punktów do podium. Prowadził Stefan Kraft.
Polacy z awansem oprócz...Stocha. Grymas rozczarowania
Drugą serię rozpoczęła kolejka Polaków, którzy skakali jeden po drugim. Jako pierwszy na rozbiegu zameldował się Paweł Wąsek. 26-latek nie spisał się jednak zbyt dobrze. 119. metrów szału nie robiło i nie dawało wielkich szans na awans w ostatecznej klasyfikacji sobotniego konkursu.
Po Wąsku na belce usiadł Kubacki, który spisał się nieco lepiej. Jego finałowa próba zakończyła się bowiem lądowaniem na odległości 121,5. metra. Taka odległość, biorąc pod uwagę warunki, pozwalała wierzyć, że o kilka miejsc w górę podopieczny Macieja Maciusiaka się przesunie.
Tak się faktycznie stało. Na prowadzeniu zmienił go dopiero Piotr Żyła, który osiągnął 126,5. metra z mocnym wiatrem w plecy, co również oznaczało awans w klasyfikacji końcowej całego konkursu. Pozostało wyczekiwanie na najmłodszego z Biało-Czerwonych, a więc Kacpra Tomasiaka.
Ten startował jako 19. zawodnik pierwszej serii. 18-latek zakończył swój skok na odległości 122. metrów i jako pierwszy wyprzedził Żyłę. Niestety tym razem nieco gorzej w drugiej serii spisał się Kamil Stoch, który wylądował dokładnie w tym samym miejscu, co Paweł Wąsek, a to oznaczało niewielki spadek, widać było małe rozczarowanie.
Pozostało już tylko wyczekiwanie na to, kto z czołówki spisze się najlepiej, a różnice przed drugą serią były niewielkie. Najlepiej spisał się w tym wszystkim Daniel Tschofenig, który po pierwszej serii był czwarty. Lot zakończony na 129. metrze dał Austriakowi kolejny w karierze triumf. Prowadzenia nie obronił Stefan Kraft.
Wyniki sobotniego konkursu indywidualnego w Lillehamer:
1. Daniel Tschofenig - 311.5 pkt
2. Jan Hoerl - 307.2 pkt
3. Stefan Kraft - 306.3 pkt
...
13. Kamil Stoch - 291.3 pkt
18. Kacper Tomasiak - 283.2 pkt
19. Piotr Żyła - 283.0 pkt
22. Dawid Kubacki - 277.1 pkt
28. Paweł Wąsek - 268.7 pkt











