Rekord Polski w skokach. Wcześniej był wielki strach, decyzja w ostatniej chwili
- Dopiero tuż przed pierwszym skokiem byłam pewna tego, że chcę wystąpić w lotach. Do samego końca czułam lekki niepokój, ale to bardziej było właśnie spowodowane strachem. Dla mnie to była jednak nowa rzecz, więc nie wiedziałam, czym to się je i jak to będzie wyglądać. Był strach, ale też chęć spróbowania i zobaczenia tego, przeżycia lotu i one przeważyły jednak szalę - powiedziała Anna Twardosz, najlepsza polska zawodniczka w skokach narciarskich, w rozmowie z Interia Sport. W Vikersund pobiła ona rekord Polski w długości skoku.

Anna Twardosz, która miała bardzo wyboistą w sporcie, w końcu otrzymała nagrodę za wiele lat wyrzeczeń. 24-latka zanotowała najlepszy sezon w karierze i ustanowiła nowy rekord Polski w skokach narciarskich.
Na skoczni do lotów w Vikersund uzyskała 172,5 metra. Żadna Polak w historii nie frunęła dalej. Mało tego, żadna Polka przed Twardosz nie wystąpiła w lotach. O tym, że jednak odda skok na mamucie, nasza zawodniczka zdecydowała dopiero tuż przed samą próbą.
Twardosz w tym sezonie zdobyła ponad dwa razy więcej punktów w Pucharze Świata niż w całej swojej dotychczasowej karierze. Do tego została pierwszą Polką, która zameldowała się w "10" zimowych igrzysk olimpijskich, ale też w Pucharze Świata.
Anna Twardosz: Bałam się. Czułam mocno bijące serce
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Zakochałaś się w lotach narciarskich?
Anna Twardosz: - Powiem tak: podobało mi się. Musiałabym jeszcze trochę poćwiczyć, żeby czuć się bardziej pewnie i wtedy myślę, że było inaczej.
Był duży strach, co oczywiście jest naturalne na lotach nawet dla skoczków?
- Przed pierwszym skokiem tak. Bałam się. Może nie tak bardzo, ale czułam mocno bijące serce. Miałam obawy. Ale cieszę się, że się bezpiecznie udało skoczyć.
Kolejny cel w sportowym życiu został zaliczony, choć zastanawiam się, czy był on na twojej liście przed sezonem?
- Przed sezonem zdecydowanie nie. Miałam oczywiście z tyłu głowy, że są loty, ale od razu założyłam sobie, że nie chcę na nie jechać. Nawet gdybym mogła, bo wiadomo, że trzeba było być w "30" klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Nie czułam się po prostu na tyle pewnie. Dopiero na początku sezonu coraz częściej zaczęłam o tym rozmyślać. Walczyłam z myślami, żeby może jednak spróbować. Cały czas nie czułam się jednak na tyle pewnie w locie, żeby wystartować.
Były duże naciski ze strony trenerów na twój start na skoczni do lotów?
- Nie. Zostawili mi tę decyzję. Uznali, że jeśli będę czuła, że jestem gotowa, to oni nie mają przeciwwskazań. Byli zdania, że jestem gotowa na latanie. Dużo z nimi rozmawiałam, bo chciałam mieć zapewnienie, że na pewno nadaję się mamuta.
W którym momencie byłaś na sto procent pewna, że chcesz wystąpić w lotach?
- Dopiero tuż przed pierwszym skokiem. Do samego końca czułam lekki niepokój, ale to bardziej było właśnie spowodowane strachem. Dla mnie to była jednak nowa rzecz, więc nie wiedziałam, czym to się je i jak to będzie wyglądać. Był strach, ale też chęć spróbowania i zobaczenia tego, przeżycia lotu i one przeważyły jednak szalę.
Już na zawsze zapisałaś się w historii polskiego sportu. Zostałaś pierwszą kobietą w naszym kraju, która wystąpiła na skoczni do lotów. Pobiłaś kilka rekordów Polski, doprowadzając go do wyniku 172,5 metra. Poleciałaś w ten swój skokowy kosmos.
- I bardzo się z tego cieszę, że udało mi się to zrobić.
"Mam duże rezerwy. Wciąż mogę być lepszą zawodniczką"
Cały sezon był dla ciebie, może nie powiem świetny, ale na pewno bardzo dobry?
- Tak. Jestem z niego bardzo zadowolona, choć czuję niedosyt, że mogło być w niektórych momentach lepiej, ale też zawsze mogło być gorzej. Widzę duży progres w porównaniu z poprzednim sezonem i to mnie cieszy. Wiem, że mam rezerwy i wciąż mogę być jeszcze lepszą zawodniczką.
Pewności u ciebie jest teraz dużo więcej niż w poprzednich latach?
- Na pewno, bo każde wejście do "30", każdy lepszy skok dodaje mi dużej pewności siebie. Kiedy idę na zawody, to już nie czuję niepokoju związanego z tym, że nie awansuję. Dzięki temu bardziej skupiam się na skoku. Czuję, że jestem teraz w dobrym miejscu.
Nie ma w tym krzty, przesady, ale ty walczyłaś o medal igrzysk, co właściwie można uznać za sensację. Oczywiście wysyłałaś sygnały, że możesz wskakiwać do "10".
- Na igrzyskach mogło być różnie. Skończyło się dziesiątym miejscem i jestem z siebie zadowolona. Pewnie, że szkoda mi drugiego skoku na normalnej skoczni. Przed konkursem brałabym jednak taki wynik w ciemno. Nie spodziewałam się, że mogę wejść do "10", a było tak naprawdę blisko miejsca w ósemce.
Jest niedosyt z tym związany, bo jednak zabrakło do stypendium. Po konkursie mówiłaś wówczas, że są jeszcze miksty i duża skocznia i może tam będzie lepiej, ale nie było. Latem rozbudziliście nadzieję na to, że w mikstach może być walka nawet o medal, a skończyło się fatalnym występem naszej drużyny.
- Mikst nie poszedł nam tak, jakbyśmy chcieli. Nic z tym jednak już nie zrobimy. Byłam poirytowana tym, że nie skoczyłam lepiej. Nie będę mówiła za innych, bo jednak skupiałam się na swoich skokach.
Spełniłaś jednak marzenie i wystąpiłaś na igrzyskach.
- To było duże przeżycie. Każdy sportowiec marzy o starcie w igrzyskach i o tym, by pokazać się na nich z jak najlepszej strony. I to mi się udało.
Dla ciebie sezon już się zakończył, ale pewnie zaraz ruszasz z przygotowaniami do kolejnego?
- Teraz mam dwa tygodnie przerwy, a już po świętach powoli zaczynamy treningi. Oczywiście na początku to będzie takie wdrożenie się do zajęć po przerwie.
Masz już zapisane gdzieś cele na kolejny sezon?
- Mam je w głowie, ale bardziej się skupiam na tym, żeby się przygotować do wejścia na skocznię. Chcę na niej poprawić pewne techniczne elementy, a o celach będę myśleć później.
Trochę zarobiłaś tej zimy, masz sponsorów, a i pewnie PZN jakoś pomaga. W końcu możesz skupić się na sporcie, a nie na tych wszystkich sprawach poza nim. To pewnie pomaga?
- Wiadomo, że jest dużo łatwiej i to pomaga. Mieszkam trochę daleko od miejsca, gdzie trenujemy, więc głównie potrzebuję środków na dojazdy.
Rozmawiał - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













