PZN ogłasza, Tomasiak oficjalnie wycofany z mistrzostw świata. Jest dosadna reakcja
Polski Związek Narciarski przekazał informację o wycofaniu Kacpra Tomasiaka z dalszej rywalizacji w mistrzostwach świata juniorów i oddelegowaniu zawodnika do startów w Pucharze Świata w Lahti. Decyzja ta budzi mieszane odczucia. Dosadnie reaguje na nią doświadczony szkoleniowiec Kazimierz Długopolski. Wskazuje zwłaszcza na jedno.

Kacper Tomasiak dokłada następny medal do swojej kolekcji. Po trzech krążkach wywalczonych na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 przyszedł czas na srebro mistrzostw świata juniorów. To nie tylko osobisty sukces zawodnika, ale i powód do radości dla całej kadry polskich skoczków. 19-latek zapewnił bowiem dodatkowe miejsce startowe dla juniora na Puchar Świata na najbliższy rok.
"Czuję się całkiem dobrze. Moje skoki nie były idealne, ale rywalizacja między mną a Stephanem [Embacherem, złotym medalistą - przyp. red.] mogła się podobać. Jestem zadowolony ze swojego wyniku. (...) Myślałem o zdobyciu medalu, dokładniej o pierwszym lub drugim miejscu. Wiedziałem jednak, że wywalczenie złota będzie trudne" - mówił po wszystkim Tomasiak przed kamerą TVP Sport.
Nie udało mi się, lecz nie jestem z tego powodu jakoś specjalnie zły
To jeszcze nie koniec MŚJ w Lillehammer. W sobotę 7 marca odbędzie się konkurs drużynowy mężczyzn, a dzień później rywalizacja w mikstach. Jak oficjalnie ogłosił PZN, w żadnym udziału nie weźmie Tomasiak. Decyzja ta budzi kontrowersje.
Tomasiak nie wystartuje już na mistrzostwach świata juniorów 2026. "Raczej nie jest to dobra decyzja"
Polski Związek Narciarski zasygnalizował, że Kacper Tomasiak opuści Lillehammer jeszcze przed weekendowymi konkursami mistrzostw świata juniorów i dołączy do Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Piotra Żyły, Pawła Wąska i Macieja Kota na konkurs Pucharu Świata w Lahti. Zdaniem trenera Kazimierza Długopolskiego "raczej nie jest to dobra decyzja" w stosunku do pozostałych młodych skoczków. Osłabia bowiem szanse na zdobycie następnych krążków.
"Uważam, że będą trochę zasmuceni. Mistrzostwa świata juniorów są raz w roku, a konkursów PŚ pozostało jeszcze kilka. Moim zdaniem Kacper Tomasiak powinien zostać w Norwegii, choć zapewne brakuje go w Pucharze Świata" - ocenia Długopolski dla WP SportowychFaktów.
Wypowiada się również o kwocie startowej wywalczonej przez Tomasiaka, dzięki zdobyciu srebra mistrzostw świata juniorów. Od teraz Polska będzie mogła delegować na zawody PŚ sześciu zawodników, w tym co najmniej jednego juniora, który skorzysta z miejsca zagwarantowanego sukcesem 19-latka.
"Mamy kilku zawodników, którzy powinni startować w zawodach wysokiej rangi. Dla Polski jest to dobra informacja. Wierzę, że nasi młodzi skoczkowie zaczną startować w Pucharze Świata. Teraz trudno przewidzieć, który konkretnie zrobi to w przyszłym sezonie, ale wiem, że pokażą się z dobrej strony" - podsumowuje trener.
Konkursy Pucharu Świata w Lahti, na które powołany został Kacper Tomasiak, odbędą się równolegle do trwających MŚJ w Lillehammer. W piątek 6 marca rozegrane zostaną zawody indywidualne (godz. 14.30). Dzień później będą kwalifikacje (godz. 15.30) i konkurs indywidualny (17.00). Na niedzielę 8 marca zaplanowano z kolei rywalizację w duetach (15.00), poprzedzone serią próbną (14.00).













