Reklama

Reklama

Puchar Świata: Zakopane. Małysz dla Interii: Czasem muszę być ostry dla Doleżala

​- Naciskam na Michala Doleżala i na naszych skoczków, czasem wypowiem się ostrzej w mediach, ale oni muszą też czuć moje wsparcie. Możemy mieć czasem inne zdanie, ale gramy w jednej drużynie. Szczególnie teraz, kiedy jest ciężko - mówi Interii Adam Małysz.

Dariusz Wołowski, Interia: Kontuzja Kamila Stocha nie mogła się chyba zdarzyć w gorszym momencie. Myśli pan, że trzykrotny mistrz igrzysk zdąży wystartować w Pucharze Świata w Willingen, skąd kadra odleci na igrzyska do Pekinu?

Adam Małysz (dyrektor PZN): - Ucieszyłem się bardzo, gdy mi powiedziano, że Kamil pali się do startu w Zakopanem. W poniedziałek trenował na Wielkiej Krokwi, oddał trzy skoki przeciętne, ale dwa ostatnie to już były naprawdę dobre. Zdążyłem pomyśleć o tym, że sprawy idą w dobrym kierunku, kiedy przyszła wiadomość o kontuzji. Nie wiem czy Stoch wyleczy ją do Willingen, może wróci na skocznię dopiero w Pekinie? Dziś nikt nie ma pojęcia, jak szybko będzie poprawiał się stan skręconej kostki. Kontuzja to rzecz nie do przewidzenia. Trzeba modyfikować plany i robić co się da. Nie można wykluczyć, że pierwsze skoki po kontuzji Kamil odda w Pekinie. Ja wierzę, że wcześniej. Może w zawodach Pucharu Świata, może na treningu w Zakopanem.

Reklama

Puchar Świata: Zakopane. Czy Kamil Stoch wróci przed Pekinem?

Wiadomo, że Stoch nie odda już ani jednego skoku do 17 stycznia, kiedy Michal Doleżal ogłosi nazwiska pięciu skoczków, którzy pojadą do Pekinu. Kamil będzie wśród nich?

- Nie wyobrażam sobie, żeby go miało nie być. W składzie jest miejsce dla czterech zawodników plus rezerwowego. Nie ma więc obawy, że Doleżal zabierze do Pekinu Kamila, a na miejscu okaże się, że nie będzie miał go kto zastąpić. Do igrzysk zostały trzy tygodnie. Trzeba reagować na bieżąco na to co się będzie działo. 

Nic innego Doleżal nie robi od początku zimy, bo kadra jest właściwie w ciągłych kłopotach. Zacytuję panu jedno stwierdzenie: "Spodziewaliśmy się, że kryzys może nadejść, ale nie myśleliśmy, że będzie aż tak głęboki".

- Rzeczywiście kryzysu można się było spodziewać, bo młodsi mają kłopot, żeby odciążać Stocha, Piotrka Żyłę i Dawida Kubackiego. Ale żeby nagle przestali dobrze skakać wszyscy? I ci w Pucharze Świata i w Pucharze Kontynentalnym, a nawet w FIS Cup? Tego się nie spodziewałem. Kryzys jest głęboki i długi, bo od początku zimy nie możemy z niego wyjść. To mnie niepokoi. Oczekiwałem od trenerów, że będą mieli jasny plan naprawczy. A nie tylko plany doraźne.

Bywało, że ostro wypowiadał się pan w mediach. Na przykład przed Turniejem Czterech Skoczni na który chciał pan zabrać tylko trzech skoczków: Stocha, Żyłę i Pawła Wąska.

- Złościli się za te słowa na mnie. Muszą jednak zrozumieć, że ja też mam swoich przełożonych, którzy wymagają ode mnie konkretów. Więc ja tych konkretów muszę wymagać od trenerów i zawodników. Chodziłem do Doleżala ze swoimi pomysłami. Nie wszystkie mu się podobały. Uważałem, że jak Kubacki skacze niestabilnie, powtarza błędy, to lepiej niech popracuje nad techniką na treningu, niż skacze w zawodach. Michal i jego asystenci myśleli inaczej, więc robili po swojemu. Efektów nie było, to nie było ich za co chwalić. Taką mam robotę, że muszę wywierać presję na trenerach i skoczkach. Nie może być ona jednak przesadna. Powinni czuć, że mają moje wsparcie. Gramy przecież w jednej drużynie.

Jak stabilna jest pozycja trenera Michala Doleżala?

- Skoczkowie mają do niego zaufanie. Wierzą, że z tym sztabem trenerskim są w stanie wrócić do skakania na swoim normalnym poziomie. Pracują razem pięć lat, w dwóch poprzednich Michal prowadził ich do sukcesów jako pierwszy trener. Mamy nadzieję, że tak będzie w Pekinie. Co się stanie dalej, trudno przewidzieć.

Puchar Świata: Zakopane. "Kontuzja Kamila Stocha nie powinna być końcem polskich skoków"

Sprzęt, kombinezony - polscy skoczkowie mają gorsze od światowej czołówki?

- Cały czas nad tym pracujemy. Zwróciliśmy uwagę, że podczas Turnieju Czterech Skoczni kombinezon Markusa Eisenbichlera był nienaturalnie duży. Powiedzieliśmy to kontrolującemu Mice Jukkari. Przyznał nam nawet rację, ale twierdził, że podczas kontroli Niemca wszystko było ok. Jestem z Finem umówiony na rozmowy w Zakopanem. Chcemy wiedzieć dokładnie jakie są granice dopuszczalne, by nasze kombinezony były optymalne. To oczywiście nie rozwiąże wszystkich naszych problemów. Lepszy kombinezon może dać metr, dwa, lub trzy w długości lotu. Ze słabego skoczka najlepszy kombinezon nie zrobi mistrza.

Co roku jeździł pan do Zakopanego z radością. Teraz pojedzie pan tam na spotkanie kłopotów. Bez Stocha, Kubackiego, Wąska - jak będzie wyglądała w sobotę polska drużyna? Z 30 miejsc na podium w historii startów w Pucharze Świata Polska wywalczyła aż 29 ze Stochem w składzie.

- Kamil nie będzie skakał wiecznie. Czas, by młodzi dostali swoją szansę. Daje im ją kontuzja Stocha, przypadek losowy. Nie możemy się jednak godzić na to, żeby uznać, że jak nie ma Kamila to kończą się polskie skoki. W Bischofshofen drużyna skakała bez niego i nie było tragedii, choć piąte miejsce nie wszystkich zachwyciło. Dlatego ja jestem bardzo ciekawy co się w sobotę w Zakopanem zdarzy. Drużyna będzie mocno osłabiona, ale Piotrek Żyła musi podjąć się roli lidera. Dziś jest w najlepszej formie w naszej kadrze.

Czy bilety na Puchar Świata w Zakopanem nie są za drogie? Ceny od 200 do 750 złotych to dużo. W związku z tym nie wszystkie się sprzedały.

- Nie ja to ustalam, więc trudno mi się do tego odnieść. Myślę, że na sprzedaż biletów wpływ miała pandemia i wyniki naszych skoczków. Są oczywiście tacy kibice, którzy kochają skoki, ale też tacy, którzy kochają sukcesy. Sukcesy mieliśmy przez minione pięć lat i zrobimy wszystko, by się na tym nie skończyło.

A propos stwierdzenia, że Stoch nie jest wieczny: Wojciech Fortuna wysyła go na emeryturę po zakończeniu sezonu.

- Naprawdę? Tak powiedział Fortuna? No to jestem w szoku. Ktoś taki jak Kamil ma prawo zdecydować sam, zresztą każdy sportowiec ma takie prawo. To bardzo osobista sprawa. Ja mogę tylko zapewnić, że nikt z nas nie wywiera na Kamila żadnej presji. Już dawno zdobył taki status sportowy, osiągnął tyle, że nic więcej nie musi. Sam zdecyduje o tym do kiedy chce startować, tylko on wie jak silna jest wciąż jego motywacja. To indywidualna decyzja. Nikt jej za niego nie ma prawa podejmować.

Rozmawiał Dariusz Wołowski

ZOBACZ TEŻ:

Profesor Żołądź: Nie sądzę, żeby do igrzysk udało się wyjść z kryzysu

Czy Kamil Stoch zdąży wrócić na skocznię przed igrzyskami w Pekinie? Mówi doktor Aleksander Winiarski

Wojciech Fortuna apeluje do Kamila Stocha. Koniec kariery?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL