Reklama

Reklama

Puchar Świata w Zakopanem. Tajner i Małysz o tym, czy Stoch może wygrać w Zakopanem

Nie brakuje głosów, że złoty okres Kamila Stocha już dobiegł końca i teraz zostaje mu tylko odcinanie kuponów od sławy. Nie zgadzają się z tym sternicy polskich skoków prezes Apoloniusz Tajner i dyrektor Adam Małysz. - Kamil może wygrać w Zakopanem. Był bardzo krzywdzony przez warunki w pierwszej części sezonu - mówi Interii ten pierwszy.

Orzeł z Zębu może liczyć na wsparcie nie tylko Małysza, Tajnera, sztabu z Michalem Doleżalem na czele, ale przede wszystkim najdroższej mu osoby - żony Ewy Bilan-Stoch, która z myślą o ukochanym objeździła cały świat fotografując osiągnięcia skoczków, by wystawić wernisaż "Perpetui Flores".

- Ostatni sezon i słabszy czas Kamila, słabsze reakcje kibiców, ich ulotna pamięć, która sięga czasem do tego, co tu i teraz, a to co było przestaje się liczyć, nakłoniły mnie do przygotowania tej wystawy. Chciałam trochę odkurzyć wspomnień czar. Pod nieobecność Kamila wyjęłam wszystkie jego medale, żeby dodać mu otuchy, przypomnieć jego osiągnięcia - tak publicznie, w czwartkowy wieczór, w Teatrze im, Stanisława Ignacego Witkiewicza ładowała pozytywną energią męża Ewa Bilan-Stoch.

Reklama

To był niezwykle istotny ładunek pozytywnych emocji, zwłaszcza wobec faktu wypełnionego audytorium, z braćmi Ryoyu i Junsiro Kobayashimi, Gregorem Schlierenzauerem i Simonem Ammanem wśród gości.

Dzięki wernisażowi pani Ewy karuzela Pucharu Świata z przytupem przeniosła się do Zakopanego. Na Wielkiej Krokwi skoczkowie powalczą dziś w kwalifikacjach, a później w dwóch konkursach - sobotnim drużynowym i niedzielnym indywidualnym.

Stoch odpali?

Jak co roku, to wielkie święto dla polskich kibiców skoków narciarskich. Przed nami dwa konkursy Pucharu Świata na sentymentalnym dla wielu zawodników obiekcie w Zakopanem. Stoch zawsze szykował się szczególnie do występów na własnych śmieciach, by nie zawieść swych fanów, a czasem przynosiło to efekt odwrotny. Rok i dwa lata temu nie zakwalifikował się do serii finałowej, co zresztą wczoraj sam nam przypomniał.

Być może teraz, startując w roli czarnego konia Kamil wypadnie lepiej?

- Są na to duże szanse. Gdy przystępujesz do zawodów w roli faworyta, masz pewne obciążenia. A jeśli nim nie jesteś, czaisz się w drugim szeregu, to często okazuje się, że twoje skoki są dużo lepsze - bardziej płynne, luźniejsze, oddane na większym spokoju - wyjaśnia dyrektor Adam Małysz.

Twierdzi też, że Kamil nie skacze źle w tym sezonie. Brakuje mu jedynie odrobiny błysku.

- Ten błysk pojawił się w Engelbergu, gdzie wygrał z drobnymi problemami, które miał na progu. Tamten konkurs pokazał, że on może w każdej chwili zaiskrzyć i wygrywać. Tym bardziej, że z Zakopanego, mimo dwóch słabszych występów, ma dobre wspomnienia. Nawet gdy nie był w dobrej formie, potrafił wywalczyć dobre miejsce. Ze mną zresztą było to samo: nie byłem w dobrej dyspozycji, a magia Zakopanego mnie niosła - rozrzewnił się, sięgając myślami do przeszłości Orzeł z Wisły.

Los do Kamila się odwróci

Złego słowa na Stocha, mimo jego szóstego miejsca w klasyfikacji generalnej i ponad 400-punktowej straty do liderującego w stawce Karla Geigera.

- Nikt nie zapomniał o osiągnięciach Kamila Stocha, natomiast zawsze bieżący sukces powoduje żywe, bieżące zainteresowanie. Ja ciągle uważam, że Kamil jeszcze w tym roku będzie miał swój czas. W pierwszej połowie sezonu los był dla niego bardzo niełaskawy. Wierzę, że los lubi wynagrodzić też to, co wcześniej nam zabierze. Z mojego trenerskiego doświadczenia wiem, że zazwyczaj z około 40 konkursów, pół na pół trafi się takich, że część jest dobra, a część zła. To dotyczy każdego - od Kobayashiego, po Stocha. Kamilowi właśnie skumulował się pech, ale myślę, że od Zakopanego to się zmieni - powiedział Interii Tajner.

Prezes uważa, że mimo przeliczników za wiatr, nie ma takiego skoczka, który odniesie sukces przy niesprzyjających warunkach pogodowych, a te wyjątkowo często w tym sezonie stawały na drodze Kamila Stocha.

- Gdy patrzy się na to, jak on skacze nawet w złych warunkach, te skoki są bardzo dobre, a wręcz świetne. Kibicom się tego nie wytłumaczy. Oni patrzą na to, że miało być 140 metrów, a jest 118. My jednak wiemy, że to są doskonałe skoki. Jeżeli Kamil będzie miał porównywalne warunki do swoich rywali, będzie w stanie natychmiast nawiązać z nimi rywalizację. Ja nie wykluczam, że Stoch może wygrać w Zakopanem. W konkursie drużynowym nasi skoczkowie zapewne będą walczyć nie tyle o podium, ile o zwycięstwo. Zawsze mam pozytywne oczekiwania - ocenił były trener.

Tajner: Kamil marzy o sukcesach, ale nie o ich skutkach

Zdaniem prezesa, Stoch wciąż ma chrapkę na odnoszenie wielkich sukcesów. Pomimo całkiem sporego "bukietu kwiatów" (25 medali), jego celem są kolejne zdobycze medalowe i sprawianie radości fanom.

- Stoch jest tak dobrze przygotowany, że wkrótce może wrócić na szczyt. Na końcu sezonu mamy jeszcze mistrzostwa świata w lotach. Nie wiem, czy marzy o skutkach sukcesu, na których już się poznał, ale jeśli chodzi o osiągnięcia, wciąż ma ten sam apetyt - powiedział prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

Wracając do wernisażu "Perpetui Flores", w którym wzięli udział także Małysz z Tajnerem, prezes PZN-u nie krył swych wrażeń:

 - Patrząc na te wszystkie medale, jestem ciekawy, ile by one wszystkie ważyły. To bardzo ciekawy projekt. To jak te medale wyglądają i ile ich jest, umyka. Inaczej, gdy zbierze się je wszystkie razem, to robi wrażenie - mówił nam Tajner.

Korespondencja z Zakopanego: Michał Białoński, Aleksandra Bazułka


Program PŚ w Zakopanem:

24.01 (piątek)
16.00 - trening
18.00 - kwalifikacje

25.01 (sobota)
15.00 - seria próbna
16.15 - konkurs drużynowy

26.01 (niedziela)
15.00 - seria próbna
16.00 - konkurs indywidualny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama