Reklama

Reklama

Puchar Świata w Zakopanem. Małysz alarmuje: Wielka dziura w naszych skokach!

W dobie, gdy zachwycamy się sukcesami Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i kadry A polskich skoczków nie dostrzegamy pokoleniowej dziury, jaka grozi tej dyscyplinie za kilka lat, gdy wykruszą się obecni liderzy. - Zbyt mało zawodników dochodzi do wieku seniora, musimy im pomóc, wymyślić system. Do pomocy w tym trzeba uruchomić trochę nasz rząd - alarmuje dyrektor polskich skoków i kombinacji norweskiej Adam Małysz.

Kamil Stoch ma 32 lata, Dawid Kubacki za sześć tygodni będzie świętował "trzydziestkę", taką fetę, tyle że z okazji ukończenia 33 wiosen ma już za sobą Piotr Żyła. Każdy z nich to profesjonalista pełną gębą, który nie myśli jeszcze o zawieszeniu butów na kołku, ale też żaden z nich nie będzie wieczny.

Adam Małysz zakończył swą piękną epopeję w wieku 34 lat. Wymienione wyżej trio może nas cieszyć swymi popisami jeszcze przez trzy lata, może cztery. Przy całym szacunku dla Jakuba Wolnego (24 lata, 42. Miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z 22 pkt) czy Aleksandra Zniszczoła (25 lat, bez punktów w sezonie w PŚ) nie mamy pewności, czy którykolwiek z nich wzbije się na poziom mistrzów.

Reklama

Od 130 skoczków do zera? Tak gubimy talenty

- W zawodach dla młodzików i juniorów Lotos Cup startuje ponad 130 zawodników, ale później, do wieku seniorskiego dochodzi ich za mało. Powstaje duża dziura między kadrą na Puchar Świata, tą na FIS Cup a kadrą C. To jest problem i musimy się skupić nad tym, żeby ci zawodnicy nam nie uciekali - alarmuje Adam Małysz.

Dyrektor polskich skoczków broni decyzji o tym, że PZN do zawodów w Zakopanem wystawił tylko dziewięciu zawodników, podczas gdy mógł posłać 12. Zamiast tego wysłaliśmy naszą młodzież na zawody Pucharu Kontynentalnego, gdzie będzie mogła nabrać więcej doświadczenia, oddać więcej skoków.

 - Prawda jest taka, że jeżeli nie jesteś w Pucharze Kontynentalnym w pierwszej piątce, to nie masz szans na zakwalifikować się nawet do "30" Pucharu Świata - dowodzi Małysz.

- Gdyby któremuś z chłopaków, których posłaliśmy do Japonii udało się cudem przebrnąć przez kwalifikacje, to na awans do serii finałowej nie mieliby właściwie żadnych szans, a w Pucharze Kontynentalnym w Sapporo będą mogli się oskakakać - przychodzi w sukurs "Orłowi z Wisły" prezes PZN-u Apoloniusz Tajner.

To nie żart: mogliśmy stracić Małysza i Żyłę!


Włos się jeży na głowie, gdy sternicy polskich skoków opowiadają o krętych losach do kariery tych, którym się udało pokonać zakręty i tych, którzy na nich wypadli z obranej drogi.

- Dawniej zdobywaliśmy mistrzostwa świata juniorów, a teraz tego nie ma. Krzysiek Biegun zniknął. Dlaczego? Tego nikt nie jest w stanie powiedzieć - rozkłada ręce Adam. 

- Talenty jak Kamil, Dawid i Piotrek rodzą się raz na dekadę, ale są szlifowani. Pytacie się sami dlaczego Dawid w wieku 29 lat odnosi takie sukcesy. Ciężka praca może dać owoce w późniejszym wieku. A wielu zawodników po drodze powiedziało "pas" i przepadło - tłumaczy "Orzeł z Wisły".

Istotnie, od sześciu lat, gdy indywidualnie MŚ juniorów wywalczył Jakub Wolny, a w drużynie zdobył złoto z Aleksandrem Zniszczołem, Biegunem i Klemensem Murańką, nie mamy tak uzdolnionych juniorów, a co gorsza, nawet złoci chłopcy z Predazzo nie są w stanie zadomowić się w "trzydziestce" Pucharu Świata. Wolnemu brakuje niewiele, ale Klimek jest dopiero 61 z czterema punktami.

- Klemens Murańka nagle urósł i pojawiły mu się przez to problemy, bo w skakaniu przestawiło mu się wszystko. Pomalutku dochodzi do siebie, ale w wolnym tempie. Ja i kilku moich kolegów mieliśmy to szczęście, że za bardzo nie urośliśmy i nasze parametry skakania się nie zmieniły. A wielu przepadło przez te zmiany we wzroście. Dlatego, by móc to kontrolować potrzebujemy wsparcia fachowców, najlepszych fizjologów - podkreśla Małysz.

Prezes Tajner przypomina dziś już tak bardzo zakurzone fakty, że Małysz z Żyłą mogli skończyć kariery zanim ktokolwiek o nich usłyszał.

- Adam w 22. roku życia chciał zakończyć karierę, bo miał życiowe potrzeby, chciał zarabiać (był dekarzem - przyp. red.). To cud, że został przy skokach i został wielkim mistrzem.

Pamiętam też, że z 10 lat temu, po trzech latach pracy w kadrze juniorów nie szło Piotrkowi Żyle i zdecydowaliśmy się go skreślić z tej elity . Przez rok pracował w klubie z trenerem Szturcem. Wrócił i teraz skacze znakomicie, daleko mu do zakończenia kariery - opowiada prezes.

Małysz: Potrzebna pomoc rządu

Tajner oddelegował Małysza do wymyślenia rozwiązania systemowego, które uchroni nas przed utratą następców Małysza, Stocha, czy Kubackiego.  

- Cieszę się, gdy prezes zrzuca na mnie takie zadania - mówi z przekąsem Małysz. - Musimy uruchomić troszkę rząd do pomocy, żebyśmy wdrożyli rozwiązania przypominające te z Niemiec i Austrii, gdzie młodzi zawodnicy mają pracę w wojsku, policji, służbie celnej. Tam pracują, ale są też oddelegowani do sportu. U nas projekt z wojskiem był, ale nie wiem czy ktoś go rozwinął. Warto by było nad tym usiąść - proponuje dyrektor polskich skoków.

 - Kiedyś były WKS-y, Gwardie, wiem, że to były czasy komunistyczne i nie chcemy być z nimi kojarzeni. Z drugiej strony, teraz takie wsparcie państwa zanikło, a bez tego potracimy skoczków zwłaszcza z mniej zamożnych rodzin. Przetrwanie wieku 16-21 lat nie jest łatwe, a sponsorzy przychodzą tylko do najlepszych. Nie każdy się wyróżnia jako 20-latek. Przykład Dawida Kubackiego pokazuje, że niektóre talenty odpalają stosunkowo później - kończy "Orzeł z Wisły".

Michał Białoński, Aleksandra Bazułka, Zakopane

Program PŚ w Zakopanem:

24.01 (piątek)
16.00 - trening
18.00 - kwalifikacje

25.01 (sobota)
15.00 - seria próbna
16.15 - konkurs drużynowy

26.01 (niedziela)
15.00 - seria próbna
16.00 - konkurs indywidualny


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje