Reklama

Reklama

Puchar Świata w skokach - Kruczek: Teraz nie czas mówić o mojej przyszłości

​Trener kadry polskich skoczków narciarskich Łukasz Kruczek nie chce rozmawiać na temat ewentualnego podjęcia pracy w innym kraju po zakończeniu sezonu 2013/14. - To nie temat na teraz - powiedział na lotnisku, przed odlotem na kolejne zawody Pucharu Świata.

W poniedziałek, wczesnym popołudniem polscy skoczkowie narciarscy wylecieli z podkrakowskiego lotniska Balice na zawody Pucharu Świata, które w środę zostaną rozegrane w Falun.

Reklama

- Te kilka dni w Polsce po powrocie z igrzysk olimpijskich były dla nas bardzo spokojne. Mieliśmy czas, aby się zająć sprawami domowymi. Na skoczni ćwiczył tylko Piotr Żyła, reszta miała treningi motoryczne - powiedział polski szkoleniowiec, którego - według doniesień medialnych z Rosji - chętnie by zatrudniły związki narciarskie innych krajów.

Reprezentacja Polski liczy sześć osób. Trener Kruczek zdecydował, że do Kamila Stocha (WKS Zakopane) oraz także rywalizujących w Rosji Macieja Kota (AZS Zakopane), Jana Ziobry (WKS Zakopane), Piotra Żyły (KS Wisła Ustronianka) i Dawida Kubackiego (TS Wisła Zakopane) dołączy Klemens Murańka (TS Wisła Zakopane).

- Nasz cel pozostaje ten sam - dobrze skakać - dodał opiekun "Biało-czerwonych".

Liderem klasyfikacji PŚ 2013/14 jest Stoch, który ma 13 punktów przewagi nad Słoweńcem Peterem Prevcem. Do końca cyklu pozostało osiem konkursów indywidualnych.

- Odpocząłem po igrzyskach olimpijskich, ostatnie kilka dni minęły bardzo spokojnie - powiedział dwukrotny mistrz olimpijski.

Wytłumaczył, że nie mógł sobie pozwolić na świętowanie po powrocie z Soczi, gdyż "kariera nie kończy się po jednych zawodach. Teraz przede mną bardzo ważne starty, trzeba się do tego przygotować" - zauważył.

- Nikt mi nic nie da za darmo. Inni skoczkowie nie będą ustępować miejsca tylko dlatego, że na ostatnich zawodach byłem przed nimi. Muszę normalnie wykonywać swoją pracę - powiedział zawodnik, do którego przylgnął przydomek "Rakieta z Zębu".

Jego kolega z reprezentacji Maciej Kot nie kryje niedosytu ze swoich startów w Soczi: - Na pewno igrzyska olimpijskie były przygodą mojego życia. Jednak patrząc na wyniki, czuję spory niedosyt. Myślę tu o startach w konkursach indywidualnych, jak i drużynowych. W tym drugim przypadku byliśmy bliscy zdobycia medalu, a jednak nie zrealizowaliśmy celu, który był dosyć jasny.

Po zawodach w Szwecji zawodnicy pozostaną w Skandynawii. Najpierw przeniosą się do Finlandii na zawody w Lahti i Kuopio, a następnie do Norwegii, gdzie będą rywalizowali w Trondheim i Oslo.

Konkurs w Szwecji rozpocznie się w środę o godz. 16.30. We wtorek odbędą się kwalifikacje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama