Reklama

Reklama

Puchar Świata w skokach. Adam Małysz zdradza kulisy odejścia Horngachera

Choć Polski Związek Narciarski starał się jak mógł zarządzać kryzysem, jakim było odejście Stefana Horngachera i tak odbiło się to na kadrze skoczków. Na początku roku, gdy ważyły się losy austriackiego szkoleniowca, do mediów docierały tylko strzępki informacji. Dopiero teraz Adam Małysz wyłożył kawę na ławę, zdradzając kulisy odejścia Austriaka.

- Różne były sytuacje z odejściem trenera Horngachera. My jako grupa mocno to odczuliśmy. Koniec sezonu był bardziej na przetrwanie, a nie na rywalizację, co było dla mnie przykre. Zawsze chcę rywalizować - zdradził lider kadry skoczków Kamil Stoch, który na ogół nie jest wylewny w tego typu sprawach.

Reklama

Jeszcze bardziej dobitne były słowa dyrektora i guru polskich skoków Adama Małysza.

- Ja byłem w najgorszej sytuacji. Wiedziałem wcześniej o tym, że nie będzie z nami pracował, ale obiecałem Stefanowi, że nikomu o tym nie powiem - zdradził Interii Orzeł z Wisły.

Dlaczego Austriakowi tak bardzo zależało na zachowaniu tajemnicy? Przecież nie robił nic złego - w Polsce po sezonie wygasał mu kontrakt, więc mógł zmienić pracodawcę. Wybrał zatem Niemcy, bo tam mieszka i stamtąd jest jego żona. Małysz wie dobrze, skąd brało się wahanie trenera.

- Horngacher się bał reakcji mediów i opinii publicznej na wiadomość o tym, że on odchodzi do Niemiec. Dlatego obiecałem mu, że my tego nie ujawnimy, dopóki on nie "dorośnie" do tego, aby samemu to zrobić - podkreśla Adam.

Decyzję o nieprzedłużaniu współpracy z PZN-em Horngacher ogłosił dopiero 24 marca 2019 r.

- Gdy atmosfera związana z odejściem Stefana zaczęła gęstnieć, co odbijało się na kadrze, poprosiliśmy Horngachera o ogłoszenie decyzji. Widząc od dłuższego czasu, że wszystko wisi na włosku, prosiłem Stefana, żeby to przerwać i ujawnić i on się na to zgodził. Tragedii nie było. Polacy potrafili to zrozumieć - uważa dyrektor kadry skoczków.

Adam Małysz dodał, że nie dziwi się obawom Horngachera przed reakcją opinii publicznej.

- Skoki w Polsce są naprawdę bardzo popularne, chyba nawet bardziej niż w Niemczech, dlatego czuł strach przed tym, co to będzie. Nie było tak źle. Najważniejsze, że pozostajemy w dobrym kontakcie. Spotykamy się na skoczni, on rozmawia z nami po polsku na tyle, na ile pozwala mu znajomość naszego języka, a nie jest wcale taka słaba - ocenia Adam Małysz.

Od nowego sezonu za formę polskich skoczków odpowiada Czech Michal Doleżal, który wcześniej przez trzy lata był w sztabie Horngachera.

- Lepszego sztabu nie mogliśmy sobie wymarzyć - uważa Kamil Stoch.

MiBi, Zakopane



Dowiedz się więcej na temat: Adam Małysz | Stefan Horngacher | Kamil Stoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje