Reklama

Reklama

PŚ w Zakopanem. Tajner dla Interii: Nie dziwię się pretensjom Niemców

Nie milkną echa po koszmarnym upadku Niemca Davida Siegiela w drugiej serii drużynowego konkursu Pucharu Świata w Zakopanem. Porozmawialiśmy o tym z prezesem PZN-u Apoloniuszem Tajnerem i dyrektorem Pucharu Świata Walterem Hoferem.

Dlaczego jury nie reagowało obniżeniem belki startowej, gdy Markus Eisenbichler jako pierwszy pobił rekord skoczni?

- O wysokości rozbiegu decyduje delegat techniczny, a nie dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer, on nie wywiera nacisków w tej sprawie - powiedział nam Tajner.

Hofer w rozmowie z Interią starał się wyciszyć całą sprawę. - Nie mam żadnych problemów z jury po sobotnim konkursie, wszystko było w porządku - powiedział.

Dyrektor Pucharu Świata podkreślił, że wypadek Siegela był splotem wielu okoliczności. - Doszła też presja związana z lądowaniem na tak dalekiej odległości - mówił na Austriak.

Reklama

- Jako były trener protestom Niemców, że rozbieg był ustawiony zbyt wysoko, się nie dziwię - zaznaczył natomiast Tajner. Po konkursie trener Werner Schuster skrytykował jury, w podobnym tonie wypowiadał  się szkoleniowiec Polaków Stefan Horngacher.

- Jako trener rozumiem szkoleniowców i podobnie bym reagował, chociaż tutaj byłem w roli obserwatora - mówił  nam Tajner. - Prędkości najazdowe były zbyt duże w stosunku do warunków na skoczni. Przy 93 km/h na progu, gdy wiatr zanikał, to już nasi juniorzy przekraczają 130 m, a tu mamy najlepszych zawodników świata. Dochodziło do zbyt długich skoków. Upadek Siegela był spowodowany dalekim skokiem, a do tego jeszcze spadł z wysoka - komentował prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

W konkursach Pucharu Świata szkoleniowcy mogą zgłosić jury prośbę o obniżenie belki swojemu zawodnikowi. W sobotę trener Niemców nie zgłosił  takiego wniosku.

- Trener może zdecydować o obniżeniu belki, ale Siegel to nie jest ten zawodnik, dla którego obniżałby belkę. Trenerzy raczej koncentrują się na najlepszych zawodnikach w swoich zespołach. Choć z drugiej strony Siegel jest już na tyle dobry, że w momencie pojawienia się korzystnych warunków trener dał mu szansę, bo to było dobre dla zespołu skoczyć dalej. Trener nie może mieć do siebie pretensji, że nie obniżył belki - mówił  były trener Adama Małysza.

Niemieckiego skoczka prawdopodobnie czeka dłuższa walka o powrót do zdrowia.

- Davidowi Siegelowi zrobili w zakopiańskim szpitalu badania rentgenowskie. Nic nie wykazały. Wyszedł z placówki o kulach, co mogłoby sugerować, że kontuzja nie jest poważna. Dziś zostanie przetransportowany do Lipska, tam wykonają mu badania rezonansem magnetycznym. Wiele wskazuje na to, że więzadło krzyżowe może być uszkodzone. Poboczne nie ucierpiało, bo jego uszkodzenia byłoby widać - uważa szef polskiego narciarstwa.

Prezes nie ma dobrych rokowań dla skoczka.

- Siegel ma z głowy mistrzostwa świata. Niemcy mają szeroką kadrę. Zastąpić go mogą choćby nieobecny w Zakopanem Wellinger czy Freitag - podkreśla.

Delegatem technicznym PŚ w Zakopanem jest Norweg Geir Steinar Loeng.

Z Zakopanego Michał Białoński, Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje