Reklama

Reklama

PŚ w Zakopanem. Maciej Kot: Kubacki pobił rekord, ale dostanie ochrzan od trenera

Jeszcze wczoraj nie był pewny czy zmieści się w drużynie. Dziś dwoma równymi skokami wywalczył sobie pozycję numer trzy wśród "Biało-Czerwonych". - Trener Stefan Horngacher wie, jak ciężko pracuję. Komputera nie da się oszukać. Pomocny jest też brak presji i zaufanie całego sztabu. To dobre podejście naszego trenera - uważa Maciej Kot.

Tydzień temu w Predazzo zajął 25. miejsce, co było jego najlepszym występem od kończącego ubiegły sezon zawodów w Planicy (19.). Choć kwalifikacje nie wyszły mu tak dobrze, jak serie treningowe, trener Horngacher postawił jednak na niego w drużynie, choć miał do wyboru Jakuba Wolnego (16. w kwalifikacjach), czy Aleksandra Zniszczoła.

- Już 15 minut po kwalifikacjach dowiedziałem się od trenera, że skaczę w drużynówce - zdradził Kot. - Trener obdarzył mnie zaufaniem i mam nadzieję, że dobrymi skokami część tego kredytu spłaciłem, ale wciąż jest wiele pracy przede mną.

Reklama

- Jako grupa jesteśmy silni , więc w tej grupie będzie łatwiej nam wrócić do jeszcze lepszego skakania - uważa.

Gdyby konkurs drużynowy przeliczyć na indywidualny, okazałoby się, że Maciej zajął 21. miejsce, przez Piotrem Żyłą (24.), któremu nie wyszedł pierwszy skok konkursowy.

- Moje skoki są teraz dużo lepsze, jeśli chodzi o technikę, czucie ruchu, swobodę podczas lotu. Wcześniej technika nie była zła, ale skoki były oddawane schematycznie, nerwowo, bez luzu - tłumaczy Kot.

Zakopiańczyk wraca do braku presji, co dało mu komfort ze strony sztabu trenerskiego.

- Trener nie wywierał na mnie żadnej presji. Nie musiałem nic zrobić, osiągać nie wiadomo jakiego wyniku. Uważam, że to plus i duży kredyt zaufania. To oznacza dobre podejście trenera - nie ma wątpliwości.

Maciej małymi kroczkami chce iść do przodu z konkursu na konkurs i nie wybiega myślami do lutowych MŚ w Austrii.

- Trudno mi od razu być liderem naszej drużyny, ale dzisiaj swoją cegiełkę do miejsca na podium dołożyłem - powiedział.

Kot zapewnił, że nie wpadał w panikę, gdy na początku sezonu osiągał słabsze wyniki.

- Chociażby po wynikach testów trener Stefan Horngacher wie, jak ciężko pracuję. Komputera nie da się oszukać. Wie, jakie mam podejście. Trener w mnie wierzy, a wiadomo, że taka wiara pomaga zawodnikowi - zaznacza.

Maciej cieszył się z rekordu Wielkiej Krokwi, pobitego przez Dawida Kubackiego, po skoku na 143,5 m. To wynik o dwa metry lepszy od ubiegłorocznego rekordu Kamila Stocha.

- Dawid Kubacki pobił rekord skoczni, ale za to lądowanie dostanie ochrzan od trenera. Wiem, że nie jest łatwo ustać tak daleki skok, ale nie takiego lądowania go uczyli - uśmiechał się z przekąsem Maciej Kot. Później dodał, że jak zna Horngachera, to ów ochran odbędzie się w formie żartu. To najlepsza forma w pozytywnym zarządzaniu zespołem.

Spod Wielkiej Krokwi Michał Białoński, Waldemar Stelmach



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL