Reklama

Reklama

PŚ w Zakopanem. Kamil Stoch po drużynówce: Stało się coś, czego nie rozumiem

- W drugim skoku stało się coś, czego do końca nie rozumiem. Ale trener powiedział mi po zejściu z podium, że on wie, co jest nie tak - mówił Kamil Stoch po konkursie drużynowym Pucharu Świata w Zakopanem. Polska zajęła trzecie miejsce.

Na Wielkiej Krokwi triumfowali Niemcy, którzy o 0,1 punktu wyprzedzili Austriaków. "Biało-Czerwoni" walczyli o trzecie miejsce z Norwegami. Ci ostatecznie musieli się zadowolić się ósmą lokatą po dyskwalifikacji Johanna Andre Forfanga, co pomogło Polakom.

- Było szczęście w nieszczęściu, bo stać nas jako drużynę na dużo lepsze skoki. Ale Dawid pociągnął nas za uszy do samego końca. Uważam, że na to podium zapracowaliśmy. A to, że ktoś inny popełnił  jeszcze gorszy błąd, to już nie nasza wina - mówił Stoch o formie Orłów i dyskwalifikacji wśród rywali.

Reklama

Po pierwszej, bardzo dobrej próbie, w drugiej Stoch nie poradził sobie już tak dobrze.

- Pierwszy mój skok był na dobrym poziomie, solidny (136 m w dobrym stylu). W drugim (131,5 m) stało się coś, czego do końca nie rozumiem. Ale trener powiedział mi na szybko po zejściu z podium, że on wie, co jest nie tak i spokojnie sobie porozmawiamy -  opowiadał Stoch o swoich skokach, w drugim  przed wylądowaniem miał trochę problemów w powietrzu.

- Wiedziałem, że coś jest nie tak, ale bywało już dużo gorzej. Zdarzało się, że jeździłem  na jednej narcie, a dzisiaj wylądowałem na obydwu - dodał.

- Było fantastycznie, nasi kibice są niezawodni i stworzyli coś, co zawsze przyprawia mnie o gęsią skórkę. To daje mnóstwo pozytywnej energii. Wiadomo, że inaczej jest, kiedy dudni tutaj muzyka i cały stadion skacze, ale z drugiej strony doping i tak był  słyszalny. Nasi kibice są w tym najlepsi na świecie - mówił nasz skoczek o atmosferze na Wielkiej Krokwi, nieco bardziej refleksyjnej w związku z żałobą narodową.

Stoch podkreślił znakomitą formę Kubackiego, nowego rekordzisty skoczni (143,5 m). - Tu i teraz Dawid jest na takim poziomie, na jakim każdy z nas chciałby być - powiedział  z uznaniem o młodszym koledze.

Stoch swój drugi skok oddawał bezpośrednio po Niemcu Davidzie Siegelu, który po locie na 142,5 m miał groźnie wyglądający upadek i został odwieziony do szpitala. Polak musiał chwilę poczekać na górze na zielone światło.

- Muszę wtedy trzymać się tej myśli, która ma mi pomóc w oddaniu dobrego skoku. Widzę, że leży gość na dole i pomoc go tam zbiera z ziemi,  ale nie mam pojęcia, jak długo to potrwa, czy sam wstanie. Muszę wtedy bardziej koncentrować się na sobie - mówił Orzeł z Zębu.

W niedzielę Stoch i  10 innych polskich skoczków weźmie udział  w konkursie indywidualnym, który rozpocznie się o godzinie 16.

Z Zakopanego Michał Białoński, Waldemar Stelmach

PŚ w skokach 2018/19 - klasyfikacja

1.Ryoyu Kobayashi(Japonia)2085 pkt
2.Stefan Kraft(Austria)1349
3.Kamil Stoch(Polska)1288
4.Piotr Żyła(Polska)1131
5.Dawid Kubacki(Polska)988
6.Robert Johansson(Norwegia)974
7.Markus Eisenbichler(Niemcy)937
8.Johann Andre Forfang(Norwegia)892
8.Timi Zajc(Słowenia)833
10.Karl Geiger(Niemcy)765
...
22.Jakub Wolny(Polska)328
40.Stefan Hula(Polska)69
47.Maciej Kot(Polska)25
67.Paweł Wąsek(Polska)4

Puchar Narodów w skokach 2018/19 - klasyfikacja

1.Polska6083 pkt
2.Niemcy5650
3.Japonia4813
4.Austria4530
5.Norwegia3936
6.Słowenia3736
7.Szwajcaria1467
8.Czechy1056
9.Rosja867
10.Finlandia396
11.Bułgaria134
12.USA18
13.Kanada18
14.Estonia12
15.Włochy7

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL