Reklama

Reklama

PŚ w Zakopanem. Dawid Kubacki nie uchronił nas przed klęską. Tak źle nie było od 12 lat

Z jednej strony wielka radość, z drugiej powód do gwałtownego bicia na alarm. Dawid Kubacki potwierdził wyśmienitą formę na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, wygrywając kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Z bardzo dobrej strony pokazał się także Kamil Stoch (5.), z niezłej Piotr Żyła, ale forma pozostałych naszych zawodników woła o pomstę do nieba. W piątek byliśmy świadkami najgorszego wyniku w Zakopanem od 2008 roku. To już nie są żarty!

Co składa się na ów wynik? Jak wyliczyli eksperci z branżowego portalu skijumping.pl, biorąc pod uwagę erę kwalifikacji do konkursów PŚ (nastąpiła w 1996 roku), takiego odsiewu "Biało-Czerwonych" nie było już dawno.

Reklama

Piątkowe kwalifikacje przebrnęło tylko pięciu Orłów. Poza Kubackim, Stochem i Żyłą byli to jeszcze tylko Aleksander Zniszczoł i Maciej Kot. Katastrofa mogła być jeszcze większa, bowiem dwóch ostatnich zajmowało odpowiednio miejsca 46. i 48, a awans uzyskało tradycyjnie 50 zawodników.

Aby natrafić na równie ponurą statystykę kwalifikacji PŚ w Zakopanem w wykonaniu naszych reprezentantów, trzeba cofnąć się aż o 12 lat. Dokładnie 27 stycznia 2008 roku po raz ostatni walkę o wejście do konkursu przebrnęło mniej zawodników. Wówczas było ich zaledwie czterech.

W kolejnych sezonach "Biało-Czerwoni" z reguły utrzymywali bardzo wysoki poziom. Poza trzema przypadkami, gdy kwalifikowało się ich sześciu (przy czym dwa razy konkursy odbywały się bez tzw. kwoty krajowej), m.in. trzykrotnie cieszyliśmy się z awansu jedenastu Orłów, a czterokrotnie przepustkę uzyskiwało dziesięciu naszych skoczków. Jeśli zestawimy tegoroczny wynik (5) z ubiegłorocznym (11), włos aż jeży się na głowie.

W jaką stronę zmierzają nasze skoki?

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje