Reklama

Reklama

PŚ w skokach w Zakopanem. Bilety masowo wykupione przez "koników"? Dyrektor apeluje do kibiców

Zła wiadomość dla milionów kibiców skoków narciarskim w naszym kraju: właściwie nie ma już biletów na przyszłoroczne konkursy Pucharu Świata w Zakopanem. Problem w tym, że za masowym wykupem wejściówek mają stać "koniki", dlatego organizatorzy zgłosili sprawę na policję i zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.

- Od siedemnastu lat organizujemy zawody w Zakopanem i za każdym razem jest ten sam problem. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem organy ścigania na poważnie zajmą się naszym zawiadomieniem - mówi w rozmowie z serwisem eurosport.interia.pl Wojciech Gumny, dyrektor Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, wiceprezes PZN i jeden z członków komitetu organizacyjnego Pucharu Świata w stolicy Tatr.

- Z naszej strony nie mamy sobie nic do zarzucenia - zapewnia Gumny.

Dystrybucja biletów odbywała się w dwóch transzach, jeden kupujący mógł nabyć 20 sztuk. Pierwsza pula trafiła do sprzedaży 15 sierpnia i wyprzedała się na pniu. W drugim rzucie, 16 września, procedura została przerwana, bowiem w szczytowym momencie serwery nie wytrzymały obciążenia ponad 14 milionów wejść.

Reklama

Wobec tego podjęto decyzję, by bez większego rozgłosu ponowić sprzedaż w środę 26 września, ustalając porę startu na, wydawało się bezpieczną, godzinę 4 rano. Mimo takiego manewru, znów rozpoczął się szturm po bilety i o godz. 6 można było odtrąbić sukces.

Tyle tylko, że organizatorzy nie mają wątpliwości, pomni praktyk z lat poprzednich i widząc to, co już teraz dzieje się w "sieci", iż część biletów trafi do kibiców po znacznie zawyżonej cenie za pośrednictwem innych stron internetowych oraz bezpośrednio od "koników". Dlatego dyrektor Gumny, w rozmowie z naszym portalem, zwrócił się do fanów skoków narciarskich z poniższą prośbą, nawet za cenę frekwencji pod Wielką Krokwią.

- Apeluję do kibiców, by nie dawali zarabiać pośrednikom wielokrotności nominalnych cen i odstąpili od kupna biletów na czarnym rynku. W ten sposób zostawią "koników" z biletami i może następnym razem nikt nie będzie chciał w ten sposób zarobić. Trzeba raz na zawsze, z pomocą policji i prokuratury, ukrócić ten proceder - zżyma się członek komitetu organizacyjnego.

Czy rozwiązaniem byłoby związanie się od przyszłego roku z jedną z profesjonalnych bileterii? - To jednak nie rozwiąże problemu, bo nasza dystrybucja spełnia takie same wymogi, pod tym względem nie mamy żadnych rezerw - twierdzi Gumny.

Dyrektor liczy, że zaalarmowana o procederze policja tym razem skrupulatnie przystąpi do sprawdzania osób, które w okolicach Wielkiej Krokwi, czy na Krupówkach, będą sprzedawały bilety po znacznie zawyżonych cenach.

- Z informacji, które do mnie docierają, w tej chwili najdroższe bilety są oferowane nawet po 3500 złotych - twierdzi wiceprezes PZN.

W oficjalnej sprzedaży najdroższe bilety kosztowały 750 złotych, ale tak drogich wejściówek nie przygotowano zbyt wiele. Pozostałe, stanowiące około dziewięćdziesiąt procent wszystkich miejsc na skoczni im. Stanisława Marusarza, kosztowały 80 złotych (dolna trybuna) oraz 90 złotych (trybuna górna).

Jest jeszcze światełko nadziei dla tych kibiców, którzy chcieliby na żywo zobaczyć zawody z udziałem plejady najlepszych skoczków na świecie. Jeśli w ciągu najbliższych pięciu dni zakupione bilety nie zostaną opłacone, wszystkie trafią do specjalnej puli i ponownie znajdą się w sprzedaży. Kiedy? Tego jeszcze nie wiadomo.

Przyszłoroczne zawody Pucharu Świata w Zakopanem odbędą się w dniach 18-20 stycznia. Rozpoczną się od kwalifikacji do niedzielnego konkursu indywidualnego, a w sobotę odbędą się zmagania drużynowe.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje