PŚ w skokach w Wiśle. Piotr Żyła: Głód? Skakaliśmy niedawno
Piotr Żyła już w formie! Na razie poza skocznią. Już dziś wieczorem zobaczymy, jak radzi sobie na obiekcie w Wiśle. - Przygotowania były porządne, ciężko pracowaliśmy – powiedział tuż przed startem nowego sezonu dwukrotny medalista tegorocznych MŚ w Lahti.

Drugi zawodnik ostatniego Turnieju Czterech Skoczni i drużynowy mistrz świata tryskał humorem w rozmowie z dziennikarzami. Czy czuje już głód skakania? - Skakaliśmy niedawno - śmiał się Żyła.
Jak ocenia przygotowania do rozpoczynającego się dzisiaj sezonu olimpijskiego?
- Przygotowania były porządne, ciężko pracowaliśmy. Czy coś się zmieniło? Trzeba pytać trenera, bo my wykonujemy tylko polecenia - powiedział. - Przygotowania były podobne, ale inne - powiedział ze śmiechem.
Żyła nie dał się zaskoczyć pytaniem, o to, jak mu się skacze "u siebie w domu". - Wydaje mi się, że ciężko w domu skakać, raczej na skoczni - żartował.
- Swoja skocznia na początek sezonu to oczywiście plus. Mamy więcej czasu - mówił o korzyściach inauguracji sezonu w Polsce, a nie chociażby w dalekim, fińskim Kuusamo, gdzie często w ostatnich latach rozpoczynano sezon Pucharu Świata.
Mimo wielkich sukcesów z poprzedniego sezonu Żyła daleki jest od zachwytu nad swoimi skokami.
- Cały czas jest coś do poprawiania. Pracy jest dużo. Każdy element skoku można by zrobić lepiej - powiedział 30-letni skoczek.
Po zdobyciu na początku marca brązowego medalu w konkursie indywidualnym MŚ w Lahti Żyła doznał totalnego szoku. Z trudem odpowiadał na pytania. Czy jest już gotowy psychicznie na największe sukcesy, choćby na igrzyskach?
- Zobaczymy, nie?
Pytany, czy pamięta coś z tamtego dnia, czy jedynie z nagrań wideo, zapewnił, że wideo nie oglądał.
Dziś o 18 w Wiśle Żyła i spółka zainaugurują sezon Pucharu Świata kwalifikacjami do niedzielnego konkursu indywidualnego. W sobotę w Wiśle odbędą się zawody drużynowe.








