Reklama

Reklama

PŚ w skokach: w Planicy śniegu nie zabraknie

Organizatorzy finałowych konkursów Pucharu Świata w skokach narciarskich zapewniają, że w Planicy śniegu nie zabraknie. Zawody, które potrwają od piątku do niedzieli, to sprawdzian dla Słoweńców, którzy chcą przeprowadzić mistrzostwa globu w 2019 roku.

W niedzielę w Planicy - po dwóch konkursach indywidualnych i drużynowym - rozdane zostaną główne nagrody sezonu w cyklu PŚ. Podwójny mistrz olimpijski z Soczi Kamil Stoch ma szansę dołączyć do Adama Małysza i zdobyć "Kryształową Kulę" za pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej.

Ma 168 punktów przewagi nad Słoweńcem Peterem Prevcem i 197 nad Niemcem Severinem Freundem. Nawet, gdyby w piątek wygrał zawodnik gospodarzy, to już ósme miejsce zapewni Polakowi końcowy sukces.

Reklama

Kilka dni temu w czeskim Harrachovie z powodu wiatru rozegrano tylko dwie z czterech serii mistrzostw świata w lotach; zwyciężył Freund, a Stoch zajął piąte miejsce. W ogóle nie odbył się konkurs drużynowy. W Planicy jedno jest pewne - śniegu nie zabraknie.

"Ostatnio dopadało prawie dwa metry, dlatego musieliśmy ponieść dodatkowe koszty i usunąć część białego puchu" - powiedział sekretarz generalny komitetu organizacyjnego PŚ w Planicy Primoż Fingzar, cytowany przez miejscowe media.

Budżet imprezy wynosi 1,9 mln euro. Słoweńcy chcą zaprezentować się jak najlepiej, bowiem Planica jest kandydatem do organizacji MŚ w narciarstwie klasycznym w 2019 roku, a wybór nastąpi już w czerwcu na kongresie FIS w Barcelonie. Rywalami są Oberstdorf, Seefeld i Ałma Ata.

"Zawody będą okazją do pokazania, że Planica jest gotowa do przeprowadzenia tak wielkiej imprezy" - uważają słoweńscy eksperci.

Ze względu na modernizowaną skocznię mamucią, rywalizacja w PŚ odbywać się będzie na obiekcie K-125. Największa skocznia w kompleksie ma być gotowa we wrześniu.

Dla kibiców Słoweńcy przygotowali parking na około 5000 samochodów osobowych i 320 autobusów. Można też dojechać pociągiem do miejscowości Jesenice, a stamtąd bezpłatnym autobusem w okolice skoczni. Na trybunach powinno być kilkanaście tysięcy fanów skoków.

Zbliżające się finałowe konkursy PŚ zbiegną się w czasie z jubileuszem 80-lecia skoków w Planicy. Pierwszy obiekt wybudowano tam w 1934 roku, a najdłuższe, rekordowe wówczas, próby wykonał Norweg Birger Ruud - 92 metry.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje