Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Tande i Zajc najlepsi w treningach na skoczni w Ruce, a z Orłów najwyżej Kubacki

Lider klasyfikacji generalnej PŚ Norweg Daniel Andre Tande (145,5 m) najlepiej spisał się w pierwszym treningu, a drugi padł łupem Słoweńca Timiego Zajca (137,5 m) przed kwalifikacjami do sobotniego konkursu Pucharu Świata na skoczni w Ruce. W drugim treningu trzeci wynik uzyskał Dawid Kubacki (137 m), a czwarty Kamil Stoch (136,5 m).

Inauguracja w Wiśle nie przebiegła do końca po myśli naszych zawodników. W drużynie polski zespół zajął trzecie miejsce, a indywidualnie na najniższym stopniu podium stanął Kamil Stoch.

Trener Doleżal zabrał na konkursy nieopodal Kuusamo czwórkę, która stanowi o sile naszej drużyny, czyli poobijanego po upadku na skoczni im. Adama Małysza Piotra Żyłę, Jakuba Wolnego, Kubackiego i Stocha. Dodatkowo szansę wykazania się dostali Maciej Kot, Stefan Hula i Klemens Murańka. 

Na skoczni Ruka w sobotę i w niedzielę odbędą się dwa konkursy indywidualne. Po inauguracji w Wiśle liderem cyklu jest Norweg Daniel-Andre Tande, a wiceliderem Słoweniec Anże Laniszek.

Reklama

Pierwszy trening

Próbne zmagania rozpoczął z 18. belki startowej Fin Arttu Pohjola. 18-latek nieźle sobie poradził i wylądował na 117 m. Po chwili świetnie spisał się zawodnik z numerem cztery Jarkko Maeaettae. Doświadczony rodak nastolatka poszybował aż na 129,5 m.

Po tym locie belkę obniżono aż o dwie platformy, a mimo to doskonale spisał się Roman Koudelka. Czech wykorzystał dobre warunki wietrzne i osiągnął 132 m. Tę odległość o pół metra poprawił dopiero Dominik Peter, ale Szwajcar otrzymał znacznie więcej ujemnych punktów za korzystniejszy wiatr.

Z nr 13 na belce usiadł pierwszy Polak Stefan Hula i spisał się bardzo dobrze. Nasz rodak poszybował na 133 m i ex-aequo z Czechem plasował się na pierwszej pozycji. Po popisie naszego skoczka jury znów weszło do gry i obniżyło belkę o kolejne dwa stopnie (nr 14). Następnym zawodnikiem był debiutujący w PŚ multimedalista olimpijski Simon Ammann (konkursy w Wiśle opuścił na własne życzenia), ale Szwajcar lądował dziesięć metrów bliżej od Huli. Metr dalej od Ammanna lądował Klemens Murańka (124 m).

Kto zmienił Hulę na prowadzeniu? Kolejny Polak - Piotr Żyła. Nasz Orzeł oddał znakomity skok na 137,5 m, zdecydowanie meldując się na czele stawki. Po popisie Żyły doszło do kolejnej ingerencji w platformę startową, która została opuszczona na 12. poziom. Od tego momentu rekompensata za rozbieg wynosiła 33,2 pkt!

Popis Żyły był dopiero wstępem do niesamowitego latania, bowiem Markus Eisenbichler spektakularnie pofrunął na 143 m i z wielką przewagą spoglądał na wszystkich z góry treningowej klasyfikacji. Biorąc pod uwagę niską belkę i ogrom punktów dodanych, imponująco zaprezentował się także Jakub Wolny, który po skoku na 126 m plasował się za plecami Niemca. Warto dodać, że Polak skakał już z 10. belki.

Obiecująco ze skocznią "przywitał" się również Maciej Kot. Odległość 125 m, przy tak ogromnej liczbie dodanych punktów za rozbieg, plasowała naszego Orła w szerokiej czołówce, za Wolnym i Żyłą.

Długo wydawało się, że nie ma mocnych na Eisenbichlera. Dopiero skaczący z nr 47 Daniel Huber przedarł się na prowadzenie. Austriak, jako drugi z zawodników, przekroczył linię 140 m (dokładnie 141 m), co dało mu nieznaczne prowadzenie. Po tym popisie belka "zjechała" na dziewiąty stopień, ale tylko na chwilę. Na prowadzenie przedarł się Peter Prevc (141,5 m) i automatycznie ustawiono belkę na pozycję 7. Marius Lindvik otrzymał rekompensatę 60,9 pkt i po skoku na 134,5 m przegrywał tylko ze Słoweńcem.

Prowadzenie Prevca nie trwało długo, bo fantastycznie spisał się Robert Johansson. 137 metrów wystarczyło Norwegowi, by znaleźć się przed wszystkimi. Niespodziewanie totalnie nie wyszedł skok jednemu z naszych asów Dawidowi Kubackiemu, który zaliczył ledwie 92 m, jednak nasz zawodnik otrzymał niebezpieczny podmuch wiatru i musiał się ratować. 

Warunki w jednej sekundzie zaczęły gromić faworytów. Dość powiedzieć, że Ryoyo Kobayashi wręcz "spadł" ledwie na 85 m. W takich warunkach również bardzo blisko, choć sporo dalej od Japończyka, lądował Kamil Stoch. Orzeł z Zębu doleciał do 104,5 m.

Tymczasem zupełnie nieprawdopodobnie spisał się zwycięzca z Wisły, zamykający pierwszy trening Tande. Norweg osiągnął fenomenalną odległość 145,5 m i w rezultacie, ze sporą przewagą, zwyciężył w pierwszym treningu. Najlepszy z Polaków (16. miejsce) przy mocno sypiącym śniegu i loteryjnym wietrze "pod narty" okazał się Wolny (126 m).

Drugi trening

Drugi rozdział próbnych skoków jury od razu rozpoczęło z niższego pułapu, ustawiając belkę na pozycji dziesiątej. Mimo to, od razu oglądaliśmy dalekiej skoki, bo rozpoczynający serię Pohjola poprawił się względem pierwszego treningu aż o sześć metrów (123 m).

Bardzo poprawnie, choć słabiej niż w pierwszej serii, zaprezentował się Hula. Weteran naszej kadry lądował na 128 m i znalazł się na prowadzeniu. O odległość z pierwszego treningu nawet nie otarł się Murańka. 25-latek z Zakopanego osiągnął 105,5 m.

W zupełnie innej lidze zaprezentował się Żyła. Popularny "Wewiór" jako pierwszy zawodnik w drugim treningu osiągnął 130 m i naturalnie znalazł się przed Hulą. Odległość Żyły po chwili powtórzył Moritz Baer, ale Niemiec dostał więcej punktów ujemnych za korzystniejszy wiatr.

Powtórki z pierwszego treningu nie było także w przypadku Wolnego. Reprezentant klubu LKS Klimczok Bystra zaliczył skromne 97 m i był drugim najniżej sklasyfikowanym zawodnikiem z jakimikolwiek punktami (3,3 "oczka").

Długo przewodzącego stawce Żyły nie postraszył także Kot. Odległość 116 m klasyfikowała naszego Orła w połowie drugiej "dziesiątki".

Dopiero 25. zawodnik, skaczący po Żyle, był w stanie przedrzeć się na prowadzenie. Uczynił to Austriak Stefan Kraft, dodając do odległości Polaka - przy nieco mniej sprzyjających podmuchach - jeszcze jeden metr (131 m). Popisowy lot zaprezentował Johann Andre Forfang (137 m), wykorzystując bardzo mocny wiatr pod narty.

Pierwszej lokaty Forfanga pozbawił jego rodak Robert Johansson, który kilka minut później "otworzył" granicę 140 m.

Nas cieszyło, że za nieudany skok z pierwszej sesji treningowej odkuł się Kubacki. Polak poszybował na 137 m i po swojej próbie był tylko za Johanssonem. Pół metra do odległości Kubackiego dołożył Timi Zajc i to Słoweniec przedarł się na czoło stawki.

Pierwszy nieudany skok z pamięci wymazał też Stoch. Lider naszej kadry osiągnął 136,5 m, dzięki czemu był tuż za plecami Kubackiego. Sesję kończył Tande, ale nie powtórzył rezultatu i 129,5 m dało Norwegowi 7. lokatę. Tym samym drugi trening padł łupem Słoweńca Timiego Zajca.

AG

Program zawodów w Ruce:

sobota, 30 listopada

15.00 - seria próbna

16.30 - pierwsza seria

niedziela, 1 grudnia

14.45 - kwalifikacje

16.30 - pierwsza seria

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama