Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Tajner zadowolony z Doleżala, nie było żalu po Horngacherze

Polscy skoczkowie rozpoczynają w Wiśle kolejny sezon Pucharu Świata, już pod wodzą nowego trenera Michala Doleżala, który wiosną przejął schedę po Stefanie Horngacherze. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner widzi same pozytywy nowej sytuacji.

Austriacki szkoleniowiec przez trzy lata prowadził reprezentację Polski z ogromnymi sukcesami.  W tym czasie Doleżal był jego bezcennym asystentem, odpowiedzialnym między innymi za sprawy sprzętowe. Tajner jest przekonany, że Czech sprawdzi się na stanowisku szefa polskich skoczków.

- Jestem absolutnie zadowolony z Doleżala. Wydaje mi się nawet, że ta zmiana, która nastąpiła z  inicjatywy Horngachera, że ta cała sytuacja być może jest nawet korzystniejsza niż gdyby Horngacher został - zaskakująco stwierdził prezes PZN-u.

Według Tajnera nie chodzi o "wypalenie się" układu z Horngacherem, a raczej o to, co działo się w końcówce poprzedniego sezonu.

Reklama

- Te trzy miesiące, które były taką huśtawką, odchodzi-nie odchodzi, wszyscy wiedzieli, że odchodzi, ale nie było to zakomunikowane, to był taki moment zawieszający - zaznaczył Tajner.

- Dlatego, gdy to się skończyło, a Horngacher przejął Niemców, nie było tego żalu, że straciliśmy trenera, tylko zwrócenie się w kierunku kogoś, kto poprowadzi to dalej - dodał.

Wiosną Czech z miejsca przystąpił do ciężkiej pracy, a pierwsze efekty szybko się pojawiły, chociażby w postaci triumfu Dawida Kubackiego w letniej Grand Prix.

- Doleżal został tak troszkę zwolniony ze smyczy. I w kolejnych miesiącach okazało się, że to przyniosło pozytywny efekt. Parę drobnych rzeczy zmienił. Jest bardzo dobra atmosfera,  a to jest podstawa - podkreślił szef narciarskiej centrali.

- Zawodnicy i sztab szkoleniowy muszą być w dobrej komitywie i ta grupa w takiej komitywie jest. To jest straszna siła. Te wszystkie elementy, które są do zrobienia, czy trening motoryczny, techniczny, sprzęt, to wszystko można w takim kolektywie budować skuteczniej niż w sytuacji, gdy ktoś sypie piasek w szprychy - zaznaczył Tajner.

- Mamy dobrą sytuację, a Doleżal wprowadził parę drobiazgów, których być może nie wprowadziłby Horngacher - podsumował. O szczegółach nie chciał  mówić.

Z Wisły Aleksandra Bazułka i Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje